Gnić czy nie gnić

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
©NŻG
Print Friendly, PDF & Email

 

 

Państwo politycy gaworzą sobie czy lepiej myć ręce czy nogi, czyli lepiej będzie, żeby władza zarządzana z Nowogrodzkiej gniła, czy przyspieszać jej obalenie. Chwilowo głównym rozgrywającym jest COVID-19, i pogadać to sobie można. Co nie zmienia faktu, że rosnąć będą szkody i koszty z powodu sztandarowych inwestycji „obozu rządzącego”. Zapowiedziany „Nowy ład” ich nie odwołuje. Trochę się tego nazbierało.

Ostrołęka C. Elektrownia węglowa o mocy 1000MW. „Pomyślana” jako źródło zaopatrzenia w energię wschodnich regionów, z węglem dowożonym ze Śląska, circa kilkaset kilometrów. Koszty budowy i burzenia dwóch wież i chłodni kominowej po odwołaniu inwestycji w związku z żegnaniem się z węglem – około 1,5 mld zł. Ostrołęka C, na terenie pozamiatanym do czysta na powstać w wersji gazowej. Gaz ma być sprowadzany… z Litwy. W pobliżu przebiega gazociąg jamalski. Ale gazu od Rosjan nie kupimy, bo jesteśmy z nimi „na wojnie”.

Kontrakt jamalski od przyszłego roku to już przeszłość. 10 mld m³ z rurociągu jamalskiego ma teraz popłynąć gazociągiem Baltic Pipe z Norwegii. Uniezależniamy się. W porządku. Według aktualnych szacunków ma to kosztować 7 mld zł.

Te 7 mld zł to kaszka manna w porównaniu z Centralnym Portem Komunikacyjnym. Ma kosztować 100 mld zł. Marek Serafin, ekspert lotniczy, zauważa w „Polityce” (15/2021): – Jeżeli ktoś nie zatrzyma tego szaleństwa, to za kilka lat obudzimy się z rozgrzebanym placem budowy i wielomiliardowymi długami. A do tego krzywda wysiedlonych z Baranowa i okolic rolników. Pod koniec ubiegłego roku Rada Ministrów zdecydowała o finansowaniu pierwszego etapu budowy za jedyne 12,3 mld zł. Weźmie się pożyczkę.

Mierzeja Wiślana, ukochane dziecię budowniczego z Żoliborza jest już w takim stanie zaawansowania, że nie ma odwrotu. Miała kosztować 900 tys zł. Na razie przewiduje się, że będzie to 2 mld zł.

Powstanie atrakcja turystyczna, użytkowana przez jednostki wycieczkowe i kajaki. I regularnie zamulony mułem z Zalewu tor wodny do Elbląga. Miasta na port przeładunkowy nie zmieni, bo… nie ma co wozić do i wywozić z Elbląga. A trochę pieniędzy publicznych umoczy się w mule.

W Stoczni Gryfia w Szczecinie (aktualnie w restrukturyzacji) w 2017 roku zainstalowano (z udziałem najwyższych czynników) legendarną już stępkę pod przyszłe polskie promy, które nigdy nie powstały. Opisano ten przypadek wszerz i wzdłuż. Nie pisałbym o tym, gdyby nie mniej znany fakt, który przytacza Adam Grzeszak w artykule „Polskę na to stać” we wspomnianym już numerze „Polityki”. Otóż port w Ystad, po drugiej stronie Bałtyku, podpisał z Polską Żeglugą Bałtycką umowę, że przygotuje niezbędne nabrzeża do przyjmowania wielkich polskich promów samochodowo-osobowych. I zostali z kwitkiem. Kosztowało ich to 130 mln euro.

Na deser: niszczenie wizerunku polskich rafinerii. Tu odrobina prywaty. Przyjaźnię się z Włodzimierzem Dyrką, którego poznałem w Rafinerii Gdańskiej (obecnie Lotos), kiedy Daniel Obajtek siusiał w pieluchy. Każdy szef rafinerii w Gdańsku jak i Płocku: Włodek Dyrka, Paweł Olechowicz, Jacek Krawiec, wiele lat rafineriami zarządzający – to był ktoś. Zmieniali się premierzy i ministrowie, ale nie szefowie Lotosu czy Orlenu. Czy na stacjach Orlenu trzeba sprzedawać parówki, żeby budować sobie popularność? Takie inwestycje jak kupowanie Ruchu czy gazet obniżają kurs akcji Orlenu, a nie podwyższają go. O wynikach przedsiębiorstw decydują kompetencje ich zarządów. Takie zarządy miały polskie rafinerie. Kiedy Jacek Krawiec odchodził z Orlenu, zadłużenie wynosiło 1 mld zł, a teraz jest 13 mld. W zarządzie Orlenu i radach nadzorczych jego spółek kapitałowych są dziś osoby przypadkowe, dobierane na zasadzie znajomości z Pcimia. Jedna z największych polskich firm stała się prywatnym folwarkiem Obajtka „Wszystko mogę”. Ciąganie po sądach Olechowicza i Krawca dodatkowo pogłębia niszczenie PKN Orlen. I budzi ostrożność potencjalnych partnerów w biznesie.

Znana publicystka Dominika Wielowieyska jest zdania, że opozycja nie powinna rzucać tonącemu PiS-owi koła ratunkowego

Jerzy Dzięciołowski

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!