Jerzy Dzięciołowski: Krajobraz na półmetku

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

Kolega przy stole, któremu nagle stuknęła osiemdziesiątka, zapytany, jak sobie wyobraża przyszłość odpowiedział, że zdecyduje kartka, znaczy się wyborcza. Nie byłbym taki pewny, bo może tez zdecydować co powiedział Lenin bolszewikom: „ raz zdobytej władzy nigdy nie oddamy”. Zawsze przecież można dostosować ordynację wyborczą do woli suwerena i pozamiatać niejednoznaczną opozycję.

Żeby nie ugrzęznąć w tej narracji to osobiście jestem zadowolony, rzec można podwójnie: załapałem się na 27 lat wolnej, chwalonej na świecie Polski i to nasze pokolenia to zdobyły. I tego żaden Kaczyński, ksywka „poza trybem”, mi nie odbierze. Toteż „bez nerw”, jak mawia znajomy ze sklepu z 24 godzinną obsługą, mogę sobie skreślić kilka uwag na półmetku władzy jedynie słusznej partii.

Zacznę od inwokacji nieocenionego w robieniu dowcipów wicepremiera Jarosława Gowina. Otóż zakładając w tych dniach kolejną partię zauważył, że Polskę budujemy od fundamentów. Po prostu zaczęła się Polska w 2015 roku i pnie się w górę, pod wodzą przewodniczącego, którego przywództwo (nowa partia) uznajemy. W Chinach też wybrali ostatnio umiłowanego przewodniczącego i wystarczy przejść się jedwabnym szlakiem, żeby ogłosić: „Polak, Chińczyk, dwa bratanki i do sake, i do szklanki”.

Rządy narodowej prawicy, cokolwiek by nie powiedzieć o metodach, okazały się na tyle sprawne, że w narodzie, wcale niemałej jego części, zakotwiczyło się przekonanie o sprawczości państwa. Ergo – miękka władcza autorytarna jest do zaakceptowania. Skoro demokracja się spełniła i nie jest już ideałem ani obietnicą, jak zauważa prof. Jan Hartman, to czemu nie urządzić sobie państwa, w którym nowe elity robią sobie co im się podoba, a nowe mieszczaństwo wespół z suwerenem skupia się na pomnażaniu dobrobytu i się establishmentowi nie narzuca.

Wykańcza nam się pokoleniu wyżu demograficznego. Minister Elżbieta Rafalska obliczyła, że w zeszłym roku urodziło się o 14 tys. więcej dzieci. Nie jest pewne czy to „zasługa” 500 plus, jak pewne jest, że ponad 20 mld złotych wypłaconych z tego tytułu sprawiło, że najubożsi zaczęli żyć w miarę normalnie. Prof. Jerzy Hausner ma w sprawie grożącej nam demograficznej zapaści taką opinię:, „jeśli mamy dojść do wskaźnika zastępowalności na poziomie 2,1 dziecka na przeciętną matkę, konieczny jest roczny dodatkowy przyrost, nie o 14 tysięcy, lecz o 100 tys. dzieci. W dodatku część tych rodzin dzięki 500 plus ograniczyła aktywność zawodową. Ten program, to drogie rozwiązanie, które nie spowodowało poprawy rozrodczości”.

Prof. Wiktor Osiatyński pytany o funkcjonowanie mediów, twierdził, że egzystują, bo straszą ludzi. Propaganda czasów „i co nam zrobicie” wzbogaciła się o napęd, jakim jest nienawiść. A Jacek Kurski, szef TVPiS, dodał do swojego: „ciemny lud to kupi” teorię o symetryczności. Czyli, jak „Wiadomości” mówią jedno a TVN-24, co innego, to dzięki temu mamy obiektywną propagandę.

Gospodarka ciągnie na jednym silniku to jest konsumpcji. W okresie koniunktury i przy skali rozdawnictwa jest to przez jakiś czas możliwe. Ale rzeczywistość upomni się o swoje: rąk do pracy będzie brakowało, to wynagrodzenia będą rosły szybciej niż wydajność, bo brak inwestycji (najniższy poziom od dwóch dekad) zapewnia też gorsze maszyny i urządzenia dla pracowników, co przekłada się na spadek konkurencyjności. Wicepremier od zarządzania gospodarką Mateusz Morawiecki chciałby dobrze, ale z tego nie wynikają rozwojowe dokonania. Elektryczne samochody – cisza. Zapory na Wiśle – cisza (na szczęście). Jedwabny szlak – cisza. Centralny Port Komunikacyjny – strach pomyśleć, że miałby powstać bez pasażerów. Bóg wojny wydzielił sobie własne księstwo: Polska Grupa Zbrojeniowa, skojarzona z 60-cioma firmami. Minister Ziobro wespół z szefową rządu zajęli ministrowi rozwoju tak ważne źródło finansowania jak PZU. W rankingu zaufania inwestorów Polska przesunęła się na 31 pozycję. Minister Morawiecki skomentował ten fakt, że przybliżyliśmy się do lidera. On sam oddalił się raczej od możliwości zastania premierem. Chwalenie się, że na socjal pójdzie w przyszłym roku 75 mld zł, już bardziej denerwuje Nowogrodzką, niż przysparza plusów dodatnich. Choćby, dlatego, że zadłużone państwo dalej się zadłuża. I nie zmieni tego przekonywanie, że mniej. Bo brutalna rzeczywistość jest taka, że dług publiczny przekroczył bilion złotych.

Jerzy Giedroyć przewraca się zapewne w grobie, kiedy prężymy muskuły wobec Ukrainy. Że nie lubimy potomków Bismarcka, Żabojadów, cesarza Franciszka Józefa, bo zagłodził Galicję, oraz wszystkich tych dekadentów z Brukseli – to zrozumiałe. Ale, że nie troszczymy się, żeby mieć przedmurze przed odbudowaniem w tej części Europu wpływów Rosji, oraz chętnych do pracy w Polsce Ukraińców, to nie do pojęcia. Szkody, jakie poczynił Polsce, z własnej inicjatywy, minister Waszczykowski, dają się tylko porównać z uporem ministra Szyszki w traktowaniu lasów i zwierzyny, jako podmiotów konsumpcji.

Przykra jest konstatacja, że Rumunia szybko zmierza do tego, by w naszej części Europy stać się głównym partnerem Zachodu.

Christopher Hill, były ambasador USA w Polsce, w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” zwraca uwagę, że do władzy dochodzą ludzie, którzy twierdzą, że nie ma granic w rozwadnianiu instytucji państwa. Z tego wziął się Trump. Dla niego państwo – mówi – to kolejny hotel.

W sprawie Polski ambasador Hill zachowuje optymizm, że damy radę. Dodam, że ilość protestów w ostatnich dwóch latach przeciw zawłaszczaniu wszystkiego i wszystkich przez obóz władzy jest największa w wolnej Polsce. I niech tak zostanie.

Jerzy Dzięciołowski

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!