Marcin Makowiecki: Ustawa do poprawki?

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

Czy przyjęta 14 kwietnia 2016 r. ustawa o ustroju rolnym i nieruchomościach rolnych Skarbu Państwa będzie nowelizowana?

Wiadomość tę podał Biuletyn Informacyjny Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (nr. 7-8, 2017 r. w artykule „Rok z ustawą o ziemi”). Co skłania ministerstwo do takiej decyzji – nie wiadomo. Dowiadujemy się tylko, że „obecnie trwają końcowe prace nad projektem” zmian w ustawie. Okazuje się, że do ministerstwa wpłynęły liczne postulaty i protesty dotyczące nowych przepisów. Przedstawiły je organizacje rolnicze, w tym m.in. dzierżawców i właścicieli rolnych, związki branżowe oraz Krajowa Rada Izb Rolniczych, „Solidarność” R.I. , Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, Związek Banków Polskich i inne. Wpłynęły też propozycje z uczelni, w tym z SGGW i UJ, samorządów terytorialnych, a nawet z rządowej Agencji Nieruchomości Rolnych odpowiedzialnej za realizację ustawy.

Najistotniejsze w ministerialnej publikacji jest oświadczenie, że w pracy „nad projektem ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego oraz o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z pewnością uwzględnione zostaną niektóre zgłoszone propozycje”. Są dwa możliwe wytłumaczenia tej sytuacji:

Projektodawcy ustawy przed jej uchwaleniem nie skorzystali z okazji, aby wysłuchać opinii i propozycji zainteresowanych środowisk i teraz chcą to nadrobić.
Ustawa spotkała się z głęboką i uzasadnioną krytyką , więc resort rolnictwa uznał, że zmiany są konieczne.

Można by powiedzieć, że to dobra informacja, gdyby nie to, że nie wiadomo, jakie będą te ewentualne poprawki, a trudno wierzyć w szlachetne intencje obecnej władzy. Nie ma więc podstaw do optymizmu i trzeba wrócić do krytycznych analiz, opinii i propozycji, które przed i po decyzji Sejmu zgłaszały zainteresowane organizacje i środowiska.

Pisowska ustawa zmieniła, a dokładniej mówiąc odrzuciła zasady polityki, która od początku transformacji była podstawą przekształceń własnościowych w rolnictwie i stopniowej poprawy struktury obszarowej gospodarstw. Choć zmiany te następowały zbyt wolno, bo to długo trwający, trudny proces, to nie da się zaprzeczyć, że dzięki polityce prowadzonej przez ponad ćwierć wieku, przez kolejne rządy, polska wieś awansowała ekonomicznie, społecznie i cywilizacyjnie. Dzięki temu produkcja żywności nie tylko zaspokaja potrzeby wewnętrzne kraju, ale stała się także naszą specjalnością eksportową bardzo znaczącą w ogólnym bilansie handlowym. Natomiast w kampanii wyborczej Beata Szydło głosiła, jak zapamiętamy, wyłącznie hasła o ruinie naszej wsi, głodujących dzieciach i życiu bez perspektyw. Pomijała przy tym ogromny wkład pracy rolników oraz wpływ integracji z Unią Europejską i jej wieloletnich programów wspierających przemiany na obszarach wiejskich. Zapowiadała, że tylko pod rządami PiS polską wieś i rolnictwo może czekać lepsza przyszłość. Ubiegłoroczna ustawa o gospodarowaniu ziemią rolną stała się sztandarowym projektem jej rządu, który miał, jak uzasadniano, chronić polską ziemię przed cudzoziemcami i spekulantami.

Dziś wszystkie wcześniejsze obawy i zastrzeżenia do ustawy są nadal aktualne. Wprowadziła ona zakaz sprzedaży nieruchomości z zasobu Skarbu Państwa przez pięć lat, co będzie miało bolesne konsekwencje dla zmian strukturalnych w rolnictwie i dla finansów państwa. Natomiast w obrocie prywatnym nabywcą ziemi rolnej może być tylko rolnik indywidualny osobiście prowadzący gospodarstwo rodzinne lub zamierzający je utworzyć. Są wyjątki od tej zasady: dla spadkobierców i osób bliskich sprzedającemu, jednostek samorządu terytorialnego i Skarbu Państwa, parków narodowych, kościołów i związków wyznaniowych. We wszystkich innych przypadkach transakcję można zawrzeć tylko za zgodą prezesa ANR. Administracyjną kontrolę nad tymi transakcjami sprawuje Agencja Nieruchomości Rolnych – obecnie znajdująca się w trakcie reorganizacji (od 1 września została ona wchłonięta przez nową instytucję – Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa i Rozwoju Wsi, na którą przechodzą jej zadania i kompetencje dotyczące gospodarki ziemią). Może ona także skorzystać z prawa pierwokupu ziemi, lub akcji i udziałów w spółkach będących właścicielami nieruchomości rolnych. Rolnik nabywający ziemię ma obowiązek osobiście prowadzić powiększone gospodarstwo przez co najmniej 10 lat, nie może też swojej ziemi wydzierżawić ani sprzedać. Powierzchnia gospodarstwa rodzinnego została ograniczona do 300 ha, a ponadto nie można będzie tworzyć gospodarstw wielkotowarowych.

Nowa „reforma rolna” będzie miała (już ma) negatywny wpływ na przekształcenia własnościowe i możliwości poprawy struktury agrarnej dzięki prywatnemu handlowi ziemią oraz na pozyskiwanie terenów pod inwestycje. Podnoszona jest także kwestia jej niezgodności z Konstytucją, z art. 22 i 23.

Z danych opublikowanych w biuletynie MRiRW wynika, że przez rok od wejścia w życie ustawy, tj. do 30 kwietnia br., sprzedano tylko 2550 ha z zasobu Skarbu Państwa (w tym część, 250 ha, za specjalną zgodą ministra). Nie mogło być inaczej skoro obowiązuje zakaz sprzedaży tych gruntów. Dla porównania (dane z raportu IERiGŻ, „Rynek ziemi rolniczej”, grudzień 2016r.): w 2015 r. ANR sprzedała 76,7 tys. ha, w tym dzierżawcom gospodarującym już na tych gruntach 35,4 tys. ha. Trzeba tu dodać, że już od listopada obowiązywał zakaz sprzedaży wydany przez ministra rolnictwa.

Zakaz sprzedaży ziemi skarbowej zwiększył zainteresowanie dzierżawami, bo rolnicy nie rezygnowali z możliwości powiększania gospodarstw. Ministerstwo ocenia, że „zmieniły się priorytety polityki państwa (…) poprzez przesunięcie punktu ciężkości ze sprzedaży gruntów na ich wydzierżawianie”. Istotne staje się jednak pytanie, czy to był cel nowej ustawy, czy skutek „zamrożenia” sprzedaży gruntów?

Przez rok od jej uchwalenia ANR wydzierżawiła 60,3 tys. ha, a w całym 2016 r. 59,4 tys. ha, natomiast w 2015 r. 37,3 tys. ha i w 2014r. 56 tys. ha. Jak widać, nie była to i nie jest nadal stabilna forma zagospodarowania ziemi skarbowej. Z różnych powodów zawarte umowy dzierżawy ziemi są rozwiązywane, a w to miejsce inne podpisywane. Różne są też powierzchnie wydzierżawianych nieruchomości, w zależności od regionu. W sumie, na rynku tym występuje duża zmienność. Trzeba przypomnieć, że obecnie w dzierżawie jest ponad 1 mln ha ziemi Skarbu Państwa, która powinna być stopniowo sprzedawana rolnikom, którzy na niej gospodarują. Twierdzenie, że już po roku zarysowały się nowe tendencje w gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa jest, delikatnie mówiąc, zdecydowanie na wyrost. Do rozwiązania pozostaje jeszcze wiele problemów istotnych dla dzierżawców!

Przede wszystkim trzeba przypomnieć, że tak jak gospodarstwa rodzinne, także tzw. wielkoobszarowe powstałe na ziemi Skarbu Państwa lub dzierżawiące te grunty są równoprawnym elementem modelu rolnictwa w Polsce. Wieloletnia dzierżawa państwowych nieruchomości rolnych powinna być nadal bez przeszkód kontynuowana skoro dzierżawcy nie mogą kupić i stać się pełnoprawnymi właścicielami ziemi, którą uprawiają. Natomiast bardzo często żyją oni w poczuciu zagrożenia. Na przykład, obawiają się, że ich prawo do trwałości zawartych umów może być naruszane, tak jak było to w przeszłości, gdy ograniczono dopuszczalną powierzchnię dzierżawy i zmuszono do rezygnacji z części uprawianych gruntów (ustawa z 16 września 2011 r.). Wobec tego, postulowane przez wiele środowisk przeprowadzenie monitoringu i analizy skutków ustawy z kwietnia 2016 r. powinno dotyczyć także obecnej sytuacji i przyszłości dzierżawców nieruchomości rolnych Skarbu Państwa. Kwestie te dotyczą przede wszystkim tych regionów, gdzie w dzierżawie jest najwięcej gruntów skarbowych. Są to woj. zachodniopomorskie, wielkopolskie, dolnośląskie. Najmniej takich dzierżaw jest w woj. świętokrzyskim, małopolskim i łódzkim.

Z roku na rok zmniejsza się powierzchnia tzw. zasobu nieruchomości rolnych Skarbu Państwa. W 2015 r. było to 1,4 mln hektarów (t. j. około 30 proc. całej ziemi przejętej na początku lat 90. przez powołaną wówczas Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa). Z tego co pozostało, do rozdysponowania mogło być przeznaczone około 250 tys. hektarów, ale tylko część-171 tys. ha, może być wydzierżawiona lub sprzedana na cele produkcji rolnej. Reszta to grunty o małej przydatności dla rolnictwa i bardzo rozdrobnione. Pozostała część – ponad 1 mln ha, jak wspomniano wyżej – została już oddana w dzierżawę osobom fizycznym lub prawnym.

W tej sytuacji decydujące znaczenie dla przyszłości naszego rolnictwa i poprawy struktury obszarowej gospodarstw indywidualnych będzie miał prywatny obrót nieruchomościami rolnymi, który powinien być ułatwiany, a nie komplikowany przez restrykcyjne przepisy. Z danych opublikowanych przez IERiGŻ w raporcie „Rynek ziemi” wynika, że w 2015 r. wystąpiło wyraźne ożywienie na tym rynku (po okresie stagnacji w latach 2011-2014). Notariaty odnotowały w tym roku prawie 93 tys. transakcji kupna-sprzedaży ziemi tj. o 10 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrost nastąpił wyłącznie na rynku prywatnym (o 12,3 proc.). Liczba transakcji z udziałem osób prawnych zmniejszyła się – najwięcej takich umów zawarto w woj. zachodniopomorskim, lubuskim, opolskim i warmińsko-mazurskim. Do ożywienia przyczyniła się obawa przed zapowiadanymi już zmianami legislacyjnymi skłaniająca do szybszego finalizowania transakcji. Ogółem w 2015 r., w przeliczeniu na 1000 gospodarstw rolnych przypadało 67 umów notarialnych dotyczących kupna-sprzedaży ziemi, w tym 57 między osobami fizycznymi, a pozostałe między prawnymi. Trzeba przypomnieć, że sytuacja na tym rynku zmieniła się bardzo po przystąpieniu do UE. W 2004 r. te same wskaźniki wynosiły odpowiednio 41 ogółem i 32 – osoby fizyczne. Niewątpliwie do tych korzystnych zmian przyczyniła się stabilizacja sytuacji w rolnictwie i pozytywna ocena jego perspektyw.

Dotychczas mieliśmy w Polsce wolny rynek ziemi, podlegający tylko pewnym ograniczeniom w przypadku gruntów należących do Skarbu Państwa, np. takich jak sprzedaż w trybie przetargów, wprowadzone limity obszarowe dla nabywców ziemi itp. Ustawa PiS zmieniła te reguły: „ ANR została wyposażona – jak stwierdza biuletyn MriRW – w instrumenty administracyjnego oddziaływania na rynek prywatnych nieruchomości rolnych”. Wiemy już jakie.

W ciągu roku tj. do 30 kwietnia 2017 r. do ANR wpłynęły 12452 wnioski o przeniesienie własności nieruchomości rolnych o powierzchni 25,1 tys. ha. Wydano 7618 decyzji pozytywnych (dotyczących 22,6 tys. ha). Część wniosków została odrzucona, część umorzona. Zdaniem ministerstwa, nie sprawdziły się obawy, że ustawa daje zbyt dużą władzę państwowej agencji. Dodajmy, że może ona także skorzystać z prawa pierwokupu nieruchomości – zastosowano je w 3 przypadkach. Dane te trudno porównać z przeszłością, bo takich metod „oddziaływania” dotychczas nie stosowano.

Przyjdzie czas na analizę praktycznych skutków tego systemu. Na razie widać, że jest on zbyt skomplikowany i uciążliwy dla zainteresowanych stron. A przede wszystkim, na co zwracają uwagę znawcy problemów wsi, uprawnienia przyznane państwowej agencji są zbyt daleko idącą ingerencją w swobodę działalności gospodarczej. Zbliżyliśmy się niebezpiecznie do metod znanych z czasów PRL, gdy państwo decydowało nawet o tym kto mógł dziedziczyć gospodarstwo, albo je kupić. Pozbawione tego prawa były np. także dzieci rolnika, które wyjechały ze wsi, zdobyły nowy zawód i nie miały tytułu „wykwalifikowanego rolnika”. Na ich ziemię czekały PGR lub specjalnie organizowane spółdzielnie kółek rolniczych. Wiadomo czym to się skończyło. Nie wszyscy jednak skorzystali z lekcji historii.

Więcej o konsekwencjach „dobrej zmiany” na wsi dowiemy się prawdopodobnie z kolejnego raportu „Rynek ziemi” publikowanego przez IERiGŻ pod koniec każdego roku. Należy się także spodziewać, że poddadzą je weryfikacji sami zainteresowani, przede wszystkim mieszkańcy wsi, gdy pójdą do urn w wyborach samorządowych.

Marcin Makowiecki
25 września 2017 r

P.S. IŻG opublikowało w tym roku artykuł analizujący przewidywane skutki ustawy M. Makowiecki: Ziemia pod specjalnym nadzorem

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!