I. Dryll: Z Konstytucją biznesu w ręku

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

Dobre prawo gospodarcze próbowały tworzyć i forsować olejne rządy. W „Strategii dla Polski” wicepremiera Grzegorza Kołodki zapisano stymulowanie drobnej przedsiębiorczości. W 2004 r. za rządów SLD i wicepremiera Jerzego Hausnera uchwalono ustawę „o swobodzie działalności gospodarczej”. – Przygotowanie projektu w strukturach administracji rządowej było bardzo trudne. Każdy resort i jego biurokracja broniły „swoich” przepisów (…) W tym przypadku znacznie mniej problemów było w samym parlamencie – pisze prof. Hausner 1). Ustawa obowiązuje do dziś, ale w ciągu trzynastu lat nowelizowano ją ponad 80 razy, ostatnio w zeszłym roku.

Za poprzednich rządów PiS opracowano pakiet ustaw zmniejszających biurokrację w gospodarce. Miało być „jedno okienko”, skrócenie kontroli w firmach, możliwość zawieszenia działalności gospodarczej itp. Jednak urzędniczy opór był spory i pakiet nie został uchwalony przed skróceniem kadencji parlamentu.

Za czasów PO-PSL ówczesny wicepremier Adam Szejnfeld w tzw. pakiecie Szejnfelda wprowadził sporo zmian w prawie gospodarczym, w tym „kulturę oświadczeń” w miejsce „kultury zaświadczeń” itp. Równolegle trwały prace Komisji Przyjazne Państwo stworzonej przez posła Janusza Palikota tuż po wyborach w 2007 r. Zaapelował on o nadsyłanie przykładów absurdów prawniczych, które jego komisja miała usuwać. Nadesłano 57 tys., parlament usunął niespełna setkę, drobniejszych. W następnych latach pojawiły się tzw. pakiety deregulacyjne, czwarty (ostatni) z 2014 r. wprowadził ok. 40 ułatwień w prowadzeniu własnej firmy. Pod koniec rządów PO-PSL padło hasło konstytucji dla firm – głosił je ówczesny wicepremier Janusz Piechociński, a pracę nad wprowadzeniem hasła w życie rozpoczął wiceminister gospodarki Mariusz Haładyj. Jako wiceminister rozwoju w obecnym rządzie i u boku Morawieckiego pracuje nad pakietem ustaw Konstytucja Biznesu2).

Nie ma co ukrywać – Konstytucja Biznesu jest najważniejszym elementem zmian prawnych – mówił w radiu WNET (18.11.2016) wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński. Zastosował porównanie do tzw. ustawy Wilczka, która – jego zdaniem – na początku transformacji w Polsce dokonała istotnych zmian. – Obecnie jesteśmy w UE, więc taka ustawa jak ta Wilczka nie może być przywrócona, prawo musi być dostosowane do standardów unijnych, ale kilka elementów z niej chcielibyśmy przywrócić. Wiceminister wymienił wprowadzenie do administracji zasady niewinności, a także zasady, że co nie jest wyraźnie zakazane dla przedsiębiorcy, jest w działalności gospodarczej dozwolone.

Chichot historii

Starsze pokolenie pamiętające okresu PRL-u słyszy w tle chichot historii. Co sprawia, że zmarły już, niestety, autor ustawy, mały elegancki pan w stylu retro, „prywaciarz”, „wciągnięty” do rządu przez ówczesnego wicepremiera Mieczysława Rakowskiego, w gronie „prawdziwych” towarzyszy uważany za obce ciało, po blisko 30 latach wciąż żyje w pamięci przedsiębiorców? Odpowiedź „bo mu się udało”, jest moim zdaniem połowiczna. „Można oprzeć się tabunom najeźdźców, ale nie idei, której nadszedł czas” – pisał Wiktor Hugo. Tzw. ustawa Wilczka wstrzeliła się w tę ideę – wolności i wolności gospodarczej, bo na przełomie lat 80. nadszedł jej czas.

Dziś nie można oczekiwać, że Konstytucja Biznesu dzięki Prawu Przedsiębiorców odegra taką rolę jak ów dokument sprzed lat. Nie zmieni radykalnie sytuacji przedsiębiorcy, ale może ją wydatnie poprawić. Wyznaczają ją setki innych przepisów – PIT, CIT, VAT, prawo unijne, ochrony środowiska, regulacje branżowe i inne, których wówczas nie było. Biznes tonie w paragrafach, przepisy powstałe w 2015 r. zajmują 28 tys. stron, z tego 1/3 dotyczy kwestii mających wpływ na działalność firm. W roku 2016 przepisy zajęły 32 tys. stron. Nie można więc mieć pretensji, że Prawo Przedsiębiorców (dalej PP) liczy 31 stron, a nie 5 jak za Wilczka. Ważne, czy trafi w potrzeby i oczekiwania adresatów i zahamuje legislacyjny krwotok skierowany na ich biznesy. W projekcie PP jest kilkanaście zasad, które wszystkie urzędy będą musiały brać pod uwagę podczas rozpatrywania spraw z udziałem firmy, m.in.:

  • co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone (przedsiębiorca może prowadzić biznes w sposób wolny, jeśli nie łamie wyraźnych zakazów lub ograniczeń);

  • domniemanie uczciwości przedsiębiorcy (przedsiębiorca nie musi udowadniać swojej uczciwości, wątpliwości co do okoliczności konkretnej sprawy będą rozstrzygane na korzyść przedsiębiorcy);

  • przyjazna interpretacja przepisów (niejasne przepisy będą rozstrzygane na korzyść przedsiębiorcy);

  • zasada proporcjonalności (urząd nie może nakładać na przedsiębiorcę nieuzasadnionych obciążeń, np. nie będzie mógł żądać dokumentów, którymi już dysponuje);

  • zasada odpowiedzialności urzędników za naruszenie prawa (problem będzie odrębnie regulowany).

Kolejne zasady to: zasada pewności prawa; uczciwej konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów (…); polubownego rozwiązywania kwestii spornych; szybkości działania; współdziałania organów rządowych. Tę listę otwiera artykuł 1: zasada wolności gospodarczej.

Nowa ustawa wprowadza też pewne nowe rozwiązania i instytucje, np. 

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!