I. Dryll: Z Konstytucją biznesu w ręku

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

Konstytucja biznesu to pakiet dokumentów które – w założeniu – mają zmienić polską rzeczywistość gospodarczą od 1 września 2017 r.

Tymczasem 7 sierpnia br. cztery organizacje pracodawców, w tym Konfederacja Lewiatan, na ręce wicepremiera Mateusza Morawieckiego oraz członka Rady Ministrów Henryka Kowalczyka, przekazały listy, w których apelują o przyspieszenie prac nad nowym prawem. Opóźnienie prac, które miały doprowadzić do uchwalenia pakietu ustaw przed jesienią, spowodował brak zgody dużej części resortów, sprzeciwiających się zwłaszcza przewidzianej w Konstytucji biznesu ochronie przedsiębiorców przed nadmierną liczbą kontroli. Wygląda na to, że prace w parlamencie zaczną się najwcześniej jesienią.

Konstytucja biznesu to pakiet dokumentów które – w założeniu – mają zmienić polską rzeczywistość gospodarczą. Opracowaliśmy gruntowną reformę prawa gospodarczego, w której proponujemy pozytywny przełom w relacjach przedsiębiorców z administracją. Hasłem przewodnim pakietu jest wolność, a sercem ustawa Prawo przedsiębiorców, zastąpi ona ustawę o swobodzie działalności gospodarczej – zapowiedział Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów. Problem relacji przedsiębiorca-administracja-urząd był motywem wystąpienia wicepremiera podczas prezentacji Konstytucji (18.11.2016) w podrzeszowskiej Jesionce na Kongresie 590. Jego zdaniem współpraca pomiędzy przedsiębiorcami i państwem jest jedynym i takim samym czynnikiem, który od Seulu do Berlina i od Waszyngtonu do Kopenhagi buduje szczęśliwe społeczeństwa i silne gospodarki. – Przedsiębiorcy to nie kombinatorzy, ale państwo to nie łupieżca, nie krwiopijca. Już nawet używanie takiego języka jest niedobre, nie buduje wspólnoty (…) Właśnie w tych dojrzałych zachodnich i wschodnich państwach, które odniosły największy sukces, budowana jest wspólna płaszczyzna porozumienia, kompromis – mówił wicepremier. Podkreślił, że jako nadrzędne zadanie stawia sobie zbudowanie takiej płaszczyzny. – W ramach tej Konstytucji Biznesu chcemy takie mechanizmy zaproponować.

Duch Wilczka

Wicepremier nie jest pierwszym i zapewne nie ostatnim politykiem, który chce ułatwić życie przedsiębiorcom. W ciągu 27 lat transformacji w wystąpieniach rządzących i w dokumentach rządowych – z lewa, prawa i z centrum pojawiają się podobne deklaracje i określenia: przedsiębiorcy to sól ziemi. Przedtem tą „solą” była klasa robotnicza, teraz oni. Można to wynoszenie na piedestał traktować jako rekompensatę za lata spychania na margines „prywaciarzy” i „badylarzy”, jak w poprzedniej epoce określano ludzi wątłego, prywatnego biznesu. A można jako zapowiedź tworzenia klimatu dla przedsiębiorczości – którego, zdaniem przedsiębiorców – wciąż brakuje. Z tym, że chodzi o konkrety, a nie o celebrę. Kiedy w zeszłym roku posłowie PiS przygotowali projekt uchwały w sprawie ustanowienia dnia 21 czerwca Ogólnopolskim Dniem Przedsiębiorczości, Konfederacja Lewiatan ostro zaprotestowała (…) Przedsiębiorcy potrzebują dobrego prawa gospodarczego, prostego systemu podatkowego, nowoczesnego prawa pracy, a nie ogólnopolskiego dnia. Dla przedsiębiorców dzień przedsiębiorcy jest 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku (…).

Wołanie o „dobre prawo gospodarcze” wywołuje niejako automatycznie ducha Wilczka. Wielu przedsiębiorców, a także polityków i naukowców przy różnych okazjach daje wyraz tęsknocie za tzw. ustawą Wilczka (od nazwiska jej inicjatora, ministra przemysłu) uchwaloną w 1988 r. na końcówce PRL-u. Miała skromny tytuł: „… o działalności gospodarczej”, 55 artykułów, pięć kartek i wprowadzała niezastąpioną zasadę – „co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Niezabronione były łóżka polowe (tzw. szczęki), na których się handlowało, a nawet brezentowe płachty na chodnikach z rozłożonymi towarami, ściągniętymi ze świata, np. z NRD i zza wschodniej granicy (królowała siermiężna elektronika, czajniki i sztućce). Nie było zabronione tworzenie biznesów od mikro-warzywniaków do kolosów gospodarczych wyrosłych najczęściej zgodnie z hasłem: pierwszy milion trzeba ukraść. Wspomniano o tym okresie na konferencji „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę”, która ściągnęła polityków i biznesmenów z najwyższej półki do Torunia. Konferencja, z udziałem ojca Rydzyka – kapłana z duchem przedsiębiorcy – odbyła się 4.02.2017 r. w Wyższej Szkole Społecznej i Medialnej. Uczestniczący w niej prezes Jarosław Kaczyński powiedział m.in., że po odejściu systemu komunistycznego Polska „weszła w fazę wolności anarchistycznej”, a potem przeszła do „fazy bardzo daleko idącego ograniczenia wolności”. – Zadanie, które stoi przed nami, także przed rządem, premierem, ministrem rozwoju Mateuszem Morawieckim, to doprowadzenie tego stanu do sytuacji, którą można by określić jako racjonalną. To znaczy mamy ideę szybkiego rozwoju, także ideę sprawiedliwości, którą realizujemy, mamy pewien kontekst kultury w Polsce, mamy także kontekst zewnętrzny związany przede wszystkim z Unią Europejską i musimy w tym szukać możliwie szerokiej sfery swobód, wolności. Według niego jest to szansa na powtórzenie „wielkiej aktywności założycielskiej trwającej od połowy lat 80-tych, a bardzo intensywnie od końca lat 80-tych i w pierwszych latach 90-tych” i na to, że „ten proces, który wtedy przyniósł Polsce około sześciu milionów miejsc pracy i ruszenie z miejsca po latach spadku PKB, mógłby być powtórzony”.

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!