Zejść na ziemię

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
© Ubailves, Wikipedia
Print Friendly, PDF & Email

Dwa tygodnie przed zaprzysiężeniem na prezydenta Joe Biden powiedział Amerykanom, że o stanie państwa i jego pozycji w świecie decyduje praworządność. I podziękował sześćdziesięciu zespołom sędziowskim w pięćdziesięciu stanach USA, że opowiedziały się za wynikami wyborów zgodnie ze stanem faktycznym. To było jak rozstanie się z latami kłamstw Trumpa, ale też wystąpienie skierowane do nas, nad Wisłą, dodające otuchy.

Nie wynika z tego, żę Biden i jego ekipa będą umierać za to, żeby Polsca dała sobie spokój z władzą, która wie lepiej oraz wymyśla sobie, że przywróci kult jednostki i będzie zarządzać państwem i obywatelami z Nowogrodzkiej. Ma Biden i jego ludzie ważniejsze sprawy na głowie, choćby posklejanie mocno podzielonego społeczeństwa.

Pod koniec stanu wojennego w Polsce trafiłem do Stanford. W tej prestiżowej uczelni, z niejakim zdziwieniem dowiedziałem się, że studentom uczelni z piątki najlepszych w Stanach wcale nierzadko Polska myli się z Holandią z racji podobnego brzmienia Poland-Holand. Wiedzę o Polsce mieli poniektórzy wyselekcjonowani w końcu, absolwenci Stanford. Bo przeciętny mieszkaniec Teksasu czy Arizony, a zdarzyło mi się objechać te stany, ma trudności ze zlokalizowaniem, gdzie mieści się ten skrawek lądu, gdzie gnieździ się obecnie 27 krajów Unii Europejskiej. Mając nadzieję, że i nam coś się odmieni po przemeblowaniu w USA, wskazane byłoby przyjąć, że to my najpierw musimy zadbać o to, co mamy do zaoferowania. Można załozyć, że jeśli opozycja w Polsce się ogarnie i stworzy jeden czy dwa duże bloki ze wspólną listą kandydatów do Sejmu, to i będzie realna szansa pogonienia populistów. Wtedy Departament Stanu wyrazi zainteresowanie tym faktem. Mocno starając się, żeby nie wyszło, że się wtrącają w wewnętrzne spory Rzeczpospolitej. Poza tym do czasu wyborczych rozstrzygnięć w 2023 roku za dużo się nie zmieni. Nadal będziemy drugim po Izraelu importerem broni z USA, o zniesienie wiz już nie musimy zabiegać, a tysiąc amerykańskich żołnierzy na naszych rubieżach to kwiatek do kożucha, zwłaszcza jeśli się zauważy, że Kapitol chroniło podczas składania przysięgi przez Bidena ponad 25 tysięcy członków Gwardii Narodowej. Rosja nie stanowi aktualnie zagrożenia dla USA, więc działania Pentagonu są proporcjonalne do strategicznych interesów Stanów Zjednoczonych. A te w obszarze Polski są chwilowo niewielkie.

Nie ma powodu, żeby Biden i jego ludzie nie byli nam życzliwi, nawet biorąc pod uwagę „wstrzemięźliwość” Dudy, żeby pogratulować zwycięstwa. Deklaracja Bidena, że praworządność ma znaczenie pierwszorzędne ma dla nas tę wartość, że nie odbędzie się w nocy przejmowanie TVN, niezależnej od władzy stacji komercyjnej, której właścicielem jest amerykańska firma. Albo wysyłać do aresztów wydobywczych polityków opozycji. Ale nie szkodzi zejść na ziemię. Żadna ekipa zza oceanu nie zastąpi opozycji w przygotowaniu warunków zmiany władzy. To też jest wpisane w praworządność.

Jerzy Dzięciołowski.

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!