Życie w czasach zarazy

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
©Arek Socha, Pixabay
Print Friendly, PDF & Email

Co robimy w czasie pandemii? Nie podajemy rąk, potępiamy pokasłujących w miejscach publicznych, więcej śpimy i mniej się kochamy – 25% badanych rezygnuje z seksu. Najbardziej boimy się o bliskich i o pracę, a o nastrojach lepiej nie mówić. „To katastrofa” – twierdzi ekspert Pracodawców RP. Akceptujemy rządowe restrykcje związane z pandemią, ale nie wierzymy w rządowe dane o zachorowaniach i zgonach. Niektórzy deklarują nawet, że wirus jest celowo nagłaśniany, a rząd wykorzystuje pandemię do umacniania swojej władzy. Jednak każdy kraj i każdy obywatel przeżywa pandemię po swojemu, o czym świadczą wyniki licznych badań, jakie pojawiły się w związku z koronawirusem w Polsce i na świecie. Oto kilka przykładów.

Akceptacja i wątpliwości
Już w drugim tygodniu po ogłoszeniu epidemii badanie na reprezentacyjnej próbie 1080 osób dorosłych „Społeczeństwo wobec epidemii” przeprowadzili prof. Krystyna Skarżyńska i dr Konrad Maj z SWPS.

Badano m.in. postawy wobec uciążliwych ograniczeń i zaleceń związanych z tą sytuacją. Na stwierdzenie „ściśle stosuję się do zaleceń bezpieczeństwa epidemicznego przekazanych przez władze naszego kraju” – „tak” odpowiedziało 82,4% respondentów, niemal tyle samo – 82,3% deklaruje, że w związku z epidemią drastycznie ogranicza kontakty z ludźmi, a 66,2% odpowiada „nie” na stwierdzenie „środki bezpieczeństwa wprowadzone w związku z epidemią są zbyt restrykcyjne”. Najmniej akceptacji dla ograniczeń odnotowano w grupie najmłodszych respondentów, najwięcej wśród osób ponad 55–letnich. Mieszkańcy dużych miast przestrzegają zaleceń i ograniczeń częściej niż mieszkańcy wsi, lepiej wykształceni częściej niż mniej wykształceni, osoby lepiej sytuowane częściej od osób o bardzo niskich dochodach. Dzieje się to z różnych przyczyn, np. większego dostępu do informacji, które wskazują, że izolacja społeczna może pomóc w ograniczeniu pandemii.

Badania wykazały, że mimo podziałów politycznych zwolennicy wszystkich partii podobnie akceptują wprowadzone nakazy i zakazy, mają także podobny poziom lęku. Mniej niż inni akceptują i wykazują mniej lęku jedynie wyborcy Konfederacji. Można to tłumaczyć niższym średnim wiekiem elektoratu oraz także tym, że „konfederaci” mają tendencję do myślenia o epidemii w kategoriach spiskowych. Okazuje się, że częściej zgadzają się z twierdzeniem: „Koronawirus jest zjawiskiem celowo nagłaśnianym przez koncerny farmaceutyczne, aby zarobić na szczepionkach, lekach oraz środkach ochrony”. Tego typu spiskowe podejście do koronawirusa deklaruje 26,2% respondentów. Tak więc częściej niż czwarty badany nie wierzy w pandemię. Wprawdzie 43,1% nie zgadza się ze spiskową teorią, ale 30,7% na pytanie: „Czy koronawirus jest zjawiskiem celowo nagłaśnianym przez koncerny farmaceutyczne (…)?” odpowiada: „ani tak, ani nie”.

W badaniu oceniano także działania rządu i rządowe statystyki. Okazało się, że 40,7% badanych uważa, że rząd dobrze sobie radzi z epidemią, a 31,9% nie zgadza się z tym twierdzeniem. Ale jednocześnie 63,7% sądzi, że rządzący nie podają społeczeństwu pełnych danych o skali zachorowań i zgonów. Z tą opinią zdecydowanie najczęściej zgadzają się wyborcy KO (81%). Ale w tej kwestii także nie ufa rządowi aż 43,5% wyborców PiS. Nie wierzy komunikatom więcej mieszkańców dużych miast niż wsi (68,9% versus 59%). Natomiast respondenci z najniższym wykształceniem rzadziej nie ufają komunikatom rządu (34,5%) niż osoby z wyższym wykształceniem (68,6%). Prawdopodobnie poziom wykształcenia wpływa na dostępność do innych niż rządowe informacji i komunikatów. Nieco więcej kobiet niż mężczyzn uważa, że rząd dobrze sobie radzi z epidemią (41,7% versus 37,9%), ale – co ciekawe – jednocześnie nieco więcej kobiet wskazuje, że rząd nie podaje wszelkich danych do wiadomości opinii publicznej (65,4% versus 61,9%). Mieszkańcy wsi w porównaniu do mieszkańców dużych miast najwyżej oceniają działania rządu (43,6% v 33,5%).

Najbardziej zaskakująca w omawianych badaniach wydaje się niezwykle wysoka, przekraczająca 80%, akceptacja dla wprowadzanych przez rząd restrykcji związanych z pandemią, a jednocześnie wysoki poziom nieufności (przypomnijmy – 63,7%) wobec rządowych informacji dotyczących tego zjawiska. Wysoki poziom akceptacji dla restrykcji ograniczających wolność może budzić obawy, że wynika to z tęsknoty do władzy autorytarnej. Inne badania wykazują jednak, że w postawach i opiniach Polaków nie ma korelacji między akceptacją dla restrykcji a zgodą na autorytaryzm i ksenofobię.

Mniej kontaktów – mniej zgonów

Badacze zjawiska pandemii analizują nie tylko opinie o restrykcjach czy rzetelności danych, ale także wiele innych aspektów tego zjawiska, np.:
co sprzyja rozprzestrzenianiu choroby; jak wygląda życie codziennie w czasach pandemii; jakie są nastroje społeczne; jaki stan biznesu.

Weźmy po kolei:

  • Z badań dra Piotra Lewandowskiego (Instytut Badań Strukturalnych) „Ekspozycja na zarażenie w pracy, a rozprzestrzenianie się Covid–19 w Europie” wynika, że kontakty społeczne są kluczowym kanałem rozprzestrzeniania chorób zakaźnych przenoszonych drogą oddechową lub drogą bliskiego kontaktu, takich jak Covid–19. Co więcej – podkreśla w opracowani dr Lewandowski – badania pokazują, że interakcje w miejscu pracy stanowią większość kontaktów społecznych między osobami w wieku produkcyjnym. Występują też znaczące różnice w poziomach ekspozycji na zarażenia pracowników w porównywalnych zawodach w różnych krajach. Wynikają one z niższej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej powszedniości kontaktów z klientami, pracy w miejscach publicznych lub w siedzibie klienta oraz ze specyficznych dla różnych krajów wzorców kontaktów społecznych w pracy. Istnieją także znaczące różnice ekspozycji na zarażenie między zawodami. Najbardziej narażeni są pracownicy służby zdrowia, pracownicy usług osobistych oraz sprzedawcy. Rolnicy, operatorzy maszyn i urządzeń, a także informatycy oraz specjaliści ds. ekonomicznych i zarządzania – najmniej. Z innych badań tego autora przeprowadzonych wspólnie z dr Katarzyną Lipowską i prof. Igą Magdą wynika też, że w Europie, w tym w Polsce, kobiety są bardziej narażone na tego typu zarażenie w pracy, gdyż częściej wykonują zawody wymagające kontaktu z chorymi, kontaktu z klientami oraz pracy w mniejszym dystansie fizycznym. Kobiety pracują też częściej niż mężczyźni w zawodach wymagających większej liczby interakcji międzyludzkich. Na tle średniej europejskiej liczba zgonów w Polsce jest znacznie niższa, co autor przypisuje niższej niż przeciętnie w Europie ekspozycji na zarażenie. „Moje badanie pokazuje – pisze autor w opracowaniu – że różnice międzynarodowe w zakresie kontaktów społecznych w pracy mogły istotnie przyczynić się do zróżnicowanego przebiegu epidemii Covid–19 w krajach europejskich. Pomaga ono również wyjaśnić, dlaczego niektóre z bogatszych krajów europejskich, takich jak Francja. Włochy, Wielka Brytania i Szwecja – gdzie sieci gospodarcze są bardziej złożone, a poziom kontaktów społecznych pracowników jest wyższy, przechodzą przez poważniejsze epidemie (więcej zachorowań i zgonów) niż słabiej rozwinięte kraje europejskie w Europie Środkowo–Wschodniej, w której sieci są mniej złożone, a intensywność kontaktów społecznych jest niższa”.

Jak żyć z wirusem

  • Życie codziennie w czasach pandemii bada kilkuosobowy zespół z Zakładu Teorii i Badań Praktyk Społecznych działający na wydziale socjologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (UAM). W pierwszym etapie badań kwestionariusz ankiety (rozprowadzanej przede wszystkim przez media społecznościowe) wypełniło 2500 osób. Oparte na nim badania nie mają charakteru reprezentatywnego, ale oddają atmosferę i emocje pierwszych tygodni pandemii, np. zmianę zachowań. Tak np. ponad 80% badanych przestało podawać rękę przy powitaniu, 79% myje ręce częściej, 70% je dezynfekuje. Ponad 70% badanych przestało korzystać z komunikacji miejskiej, a ponad 60% spotykać się ze znajomymi. Wraz z pojawieniem się pandemii nie uległo zmianie uprawianie seksu (56% nie zmieniło w tym względzie swoich zachowań, ale aż 25% deklaruje, że zupełnie zrezygnowało z tej aktywności, a 13% podejmuje ją rzadziej). Ponad 60% ankietowanych śpi jak dawniej, ale prawie 30% deklaruje, że śpi teraz częściej i więcej. Obawę o zdrowie najbliższych silnie lub bardzo silnie odczuwa 80% respondentów. Na drugim biegunie 57% ankietowanych odczuwa słabo lub bardzo słabo niezadowolenie ze zbyt uciążliwych działań władz mających na celu ograniczenie epidemii.
    Obawę o własne środki finansowe „na życie” bardzo mocno lub raczej mocno odczuwa 47% badanych, a 20% raczej słabo lub bardzo słabo. Strach przed brakiem żywności czuje bardzo mocno lub raczej mocno 40%, a słabo i bardzo słabo 54%. Wizja głodu nie stoi więc im przed oczyma.
    Ciekawe są oceny pewnych zachowań (na tę grupę pytań odpowiada aż 2481 osób): np. pokasływanie w miejscu publicznym potępia niemal co 4 badany (24%), z wyrozumiałością patrzy na to 21%, wychodzenie z domu i przebywanie w miejscu publicznym seniorów potępia aż 40%, a nie akceptuje 32%. Nadmierne panikowanie natomiast potępia 33%, a nie akceptuje 22%. Celowe branie zwolnień z pracy na czas pandemii z wyrozumiałością ocenia 48%, potępia zaś 14%.
    Respondenci wypełniali ankietę po kilkunastu dniach od pierwszych zachorowań na Covid-19. W ich wypowiedziach uderza przede wszystkim lęk dotyczący wielu aspektów życia:
  • np. utraty pracy. Ta kwestia zdaje się wywoływać największy niepokój badanych. Dosadnie wyraża to jeden z respondentów: „Boję się od dawna jedynie utraty pracy, powoduje to u mnie duże problemy, nawet jeśli nie mam jej przez miesiąc. Gdyby w ziemię miał pierdolnąć meteoryt, a po ulicach chodziłyby zombie, praca nadal byłaby moim jedynym lękiem”. Stąd apel: „Pozwólcie ludziom wrócić do pracy. jak mamy się utrzymać?! Starzy ludzie i tak robią co chcą i wychodzą z domu, a to chyba w obawie o nich siedzą na dupie w domu! Gospodarka upada! Skąd mamy brać pieniądze na czynsz i rachunki?!”.
  • chaosu i bezprawia. Jedna z respondentek pisze: „Bardzo boję się wizji wojska na ulicach, które nie pozwala mi nawet zobaczyć kogoś bliskiego w parku. bardzo boję się nieodpowiedzialnych polityków wpatrzonych wyłącznie w słupki zakażeń bez żadnego szerokiego społecznego kontekstu, bardzo boję się rozhisteryzowanych ludzi gotowych gonić z widłami staruszkę, bo wyszła przed blok, i wzywających do wprowadzenia stanu wojennego”.
  • świata po pandemii, który osuwa się w kierunku autokracji. Dla części respondentów sytuacja wywołana pandemią może do tego prowadzić.
    Kryzys objawił wszystkie zaniedbania i wady „wrodzone” systemu kapitalistycznego i opartej o niego demokracji parlamentarnej. Tak jak w przypadku wielkich kryzysów wieku XX stoimy przed dwiema możliwymi drogami wyjścia – ku jeszcze większej tyranii lub ku samoorganizacji i zdobycia większych praw społecznych. Tej pesymistycznej diagnozie przytakuje inny badany, wskazujący, że pandemia: „prawdopodobnie zmiecie resztki społecznego poparcia dla liberalnej demokracji i zaostrzy tendencje autorytarne w Europie (…)”.
    Część respondentów próbuje odnajdywać jakieś dobre strony sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Kryzys traktuje się jako nadzieję na zmianę tego, jak funkcjonuje świat – zwłaszcza jeśli chodzi o konsumpcjonizm i marnotrawstwo wobec środowiska naturalnego. „Jedyny plus to to, że planeta odetchnie. Mam nadzieję, że ludzie przewartościują , co jest ważne i upadnie chory konsumpcjonizm, w którym płaci się za torebkę projektanta tyle co za samochód”.
    Jeden z badanych wierzy, że dzięki kryzysowi epidemiologicznemu „odżyje środowisko naturalne (…)”.

Nastroje w górę – tylko w budownictwie

  • Nastroje: najnowsze badania Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH i Związku Przedsiębiorców Finansowych, których autorem jest dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, wskazują na złe nastroje społeczne. „Można określić je jednym słowem: katastrofa – ocenia autor badań. Polacy boją się, że masowo trafią na bezrobocie, zostaną bez pieniędzy, a polska gospodarka mocno tąpnie – przewali się przez nią tsunami, które zmniejszy ich oszczędności i doprowadzi do gwałtownego wzrostu bezrobocia”.
    O ile w styczniu tego roku tylko 12% pytanych odpowiedziało, że bezrobocie „znacznie wzrośnie”, to w kwietniu już 70,2%. Doliczając odpowiedzi, „nieznacznie wzrośnie” łącznie ponad 90% Polaków obawia się wzrostu bezrobocia. Przewidywania dotyczące gwałtownego wzrostu bezrobocia są jednymi z najwyższych w Europie – nasz kraj zajmuje pod tym względem czwarte miejsce.
    Rok temu tylko 2,9% ankietowanych uważało, że ich sytuacja finansowa „pogorszy się bardzo”, a 24,9% – że „trochę”. „Obecnie to już 18,1% oraz 47,4%. Tak więc niemal ¾ osób obawia się pogorszenia sytuacji finansowej – mówi dr Dudek. Złe nastroje mogą jeszcze bardziej pogorszyć konsumpcję, co dodatkowo odciśnie się na PKB. Dlatego nie wolno pomijać tej kwestii przy kreśleniu planów wyjścia z kryzysu. Społeczeństwo musi otrzymać pozytywne, realne sygnały, to przyspieszy odbudowę gospodarki” – mówi. W kwietniu 2019 r zaledwie 11,6% pytanych spodziewało się, że ogólna sytuacja gospodarcza „ bardzo się pogorszy”, a 22,9%, że „pogorszy się trochę”. W kwietniu tego roku było to już odpowiednio: 48,4% oraz 31,6%.
    „Przytoczone tu wyniki – jak podkreśla dr Dudek – należy potraktować poważnie, ponieważ Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH prowadzi takie badania od 30 lat i dysponuje ogromnym doświadczeniem”.
  • Stan biznesu: raport „Forbes’a” o stanie biznesu w czasie pandemii podaje m.in., że w sytuacji masowego zamykania sklepów stacjonarnych sprzedaż bieżąca sieci handlowych spadła o ok. 75%. Przychody największych firm odzieżowych po zamknięciu centrów handlowych spadły o ¾. Biznes przenosi się więc do internetu, część sprzedaży zostanie tam już na dobre – twierdzą autorzy raportu. Kryzys epidemiologiczny bardziej niż w firmy odzieżowe uderzył jednak w sieci restauracji, kin oraz klubów fitness. Sieci kinowe mogą w tym roku stracić ponad 30% wpływów z biletów, a salony fitness szacują, że ich przychody mogą spaść o więcej niż połowę.
    Z kryzysu obronna ręką wychodzi głównie branża budowlana. W Polsce praktycznie nie ma budów, na których prace zostałyby wstrzymane, a współpraca firm budowlanych z kolejami oraz generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad nawet uległa poprawie. Polska branża budowlana – wynika z raportu – kontynuowała działalność mimo epidemii, przez co jest w znacznie lepszej sytuacji niż w innych krajach (np. w Austrii czy Belgii), gdzie prace zostały wstrzymane. Branża utrzymuje wysoką płynność i jest znacznie lepiej przygotowana na obecny kryzys niż na poprzednie. Mimo początkowych obaw place budów nie stanęły – firmy pracują dziś z 75% wydajnością. Wśród dużych firm zdania są podzielone na temat wpływu epidemii na tegoroczne wyniki. Budimex uważa, że pandemia odbije się na wynikach, a Erbud jest przeciwnego zdania, natomiast Polimex Mostostal spodziewa się 20% wzrostu przychodów.  

Irena Dryll

 


Fragmenty powyższej relacji o pandemii ukażą się w najbliższym numerze pisma „Dialog w Centrum i Regionach” wydawanego przez MRPiPS.

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!