Oaza

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
©Nadleśnictwo Jedwabno
Print Friendly, PDF & Email

 

 

Jak na razie, około 300 gmin w Polsce wprowadziło ograniczenia dostępu do wody. Mamy jak w banku, że będzie ich szybko przybywać. W mojej studni, w leśniczówce Grobka, woda utrzymuje się na poziomie 15 metrów. Mam umowę z bobrami. Zbudowały tamę na rzece Czarna, odległej o 300 metrów, co doprowadziło do zalania przyległej łąki, powstał teren bagienny, bobry wystawiły żeremia, obgryzły powalone topole i brzozy i się wyniosły. A bagno razem z żyłami wodnymi wciska wodę do studni.

Bobry nie są ulubieńcami naszych władców środowiska. Przeważa frakcja „oczko wodne”. W Grobce nie ma elektryczności, a zasięg raz jest, a raz go nie ma. Moja koleżanka z lat „chmurnych i górnych” w redakcji „Życia Gospodarczego”, mówi, że nie wyobraża sobie życia w takich warunkach. Koło zabudowania, gdzie ongiś rezydowały świnie i inna chudoba, zachowało się 6. metrowe wgłębienie na pług do odgarniania śniegu, żeby leśniczówka mogła działać nie odcięta od świata. To było w czasach, kiedy jeszcze był śnieg. Potem się leśnikom poprawiło i Grobka opustoszała.

Nie podzielam opinii koleżanki, że bez elektryczności i telefonu – ani rusz. W piwnicy o pięknych kolistych sklepieniach na drzwi, po których zostały wspomnienia (zazdrość rodaków), pędy w ziemniakach nie wyrastają szybciej niż w lodówce w Warszawie. W piwnicy jest stała temperatura i wieje z niej chłodem w czasie upałów. Dzień w Grobce kończy się zmrokiem i zaczyna wrzaskiem ptaków. Jesienne wieczory rozświetlają świeczki, po 50 groszy za sztukę, i rozbłyski drewien pod fajerkami kuchni. Na świeczki nie ma popytu, więc nie drożeją, a rąbanie drewna do kuchni i pieców tylko służy zdrowiu. Poza tym trzeba nabrać nawyku „chodzenia spać z kurami”, wstawania o brzasku, noszenia wody ze studni oraz mycia się w misce. Kurki do jajecznicy za ogrodzeniem – proszę bardzo! Nie każdemu w życiu zdarza się trafić do oazy. To prawda. Ale chodzi też o to, że można żyć inaczej: bez smogu, bez tyranii reklam, bez wszechogarniającego hejtu, bliżej natury. No i z dala od koronawirusa.

W tak zwanej prezydenckiej debacie, zorganizowanej przez jedynie słuszną stację telewizyjną, zaserwowano kilku milionom widzów przekaz, że główny konkurent Dudy – Rafał Trzaskowski to facet, który zatruwa Polskę ściekami, a w ogóle to jest mało normalny, bo akceptuje ludzi LGBT. Upowszechnianie tego typu edukacji pogrąża nas jako społeczeństwo. I, co niezmiernie ważne, koncentruje uwagę na emocjach trzeciorzędnych.

Wody od tego nam nie przybędzie. Chyba, że w mózgu.

Jerzy Dzięciołowski

 

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.