“Folwark Polska”

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

Zsumowałem sobie, co też rząd nam nie wyczyni w nieodległej przyszłości. Miałem dodać dziesiątki miliardów przewidzianych na czekające nas inwestycje. Ale dałem sobie spokój. Bo naród oswoił się z miliardami, a czasem w ogóle nie wie, ile to jest, i przestały działać na wyobraźnię.

Kiedy po wojnie 86 tysięcy Łemków zapakowano w bydlęce wagony i wypędzono z Bieszczadów, mało kto przejmował się ich krzywdą. Migracje na wielką skalę były normą. No i racja stanu wymagała, żeby pozbyć się podejrzanego elementu osłanianego przez lasy. A jeszcze ktoś musiał zaludnić Ziemie Zachodnie. Jak nam się powojenna Polska utrzęsła, kwitnące jabłonie i resztki chałup prawowitych właścicieli – to było to co rajcowało poszukiwaczy wolności na połoninach i przestrzeniach z biegiem Sanu. Potem po czasach słusznie minionych, wybiliśmy się na niepodległość, a nawet na kraj bogatszy od Grecji i Portugalii i tuż za Hiszpanią. I tak się panującej władzy porobiło w głowach, że krzywdą ludzką zajmuje się po uważaniu. W Baranowie zbuduje sobie Centralny Port Komunikacyjny, zaorze okoliczne wsie i osady i wywali gdzie indziej circa 3 tys. dusz. Czterdzieści kilometrów od Bełchatowa ma powstać odkrywka z węglem brunatnym – na głębokości 60 m – wysiedli się 28 tys. mieszkańców. Tak po prostu. Ich dziedzictwo, pokolenia wrosłe w tę ziemię, nadzieje i strach przed nowym – się nie liczą. To nie jest powojenna zawierucha. To jest rok 2020 i 30 lat niepodległej Polski. Do kompletu, wyssie się wodę z i tak suszą nawiedzonego regionu łódzkiego. I najlepiej w środku światowej batalii, żeby węgla w energetyce było coraz mniej, bo jego spalanie nie służy klimatowi. A dzieje się tak, bo władca Folwarku Polska to wymyślił – i tak ma być!

Południowa część obwodnicy Warszawy ma mieć parametry autostrady długości od 95-110 km w zależności od wariantu. Najlepiej przez Chojnowski Park Krajobrazowy i Mazowiecki Park Krajobrazowy. Wytnie się tysiące drzew, bo „korytarz” istniejącej drogi A50 jest „za wąski” dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. A drzewa są po to, żeby czynić sobie przyrodę poddaną, jak głosi Kościół, oraz reguła „Lex Szyszko”. W odróżnieniu od poglądu, że drzewo to żywa istota a nie tylko materiał na deski. A co z mieszkańcami Ustanowa, Złotokłosów, Zalesia Górnego, Pilawy, Chojnowa, i wielu innych miejscowości. Ludźmi, którzy braki kredyty, kupowali działki, inwestowali w swoją przyszłość „tu i teraz”, poinformowani, że żadna autostrada ich nie uszczęśliwi, mają patrzeć na nabytą ziemię, jak tanieje, i żyć na walizkach?! Zrobi im się konsultacje, zgodnie z procedurami, ziemię odkupi centralny inwestor, jak przyjdzie jego pora? I o co chodzi! Żadnej refleksji. Może darować sobie gigantomanie, może wystarczyłaby droga szybkiego ruchu. I nie przez rezerwaty. Wystarczy, że dorobiliśmy się degradacji instytucji państwa. Oraz „przyjęcia za normę argumentów, które są głęboko nieuczciwe, mają oszukiwać i obnażają inteligencję każdego myślącego człowieka”, jak ocenia to co mamy w Polsce Christian Davies, korespondent „Guardiana” i „Observera”. Ciągle jesteśmy w Europie. Nie ma powodu licytować się z Chinami, gdzie krzywda ludzi, odrywanych od swoich habitatów, jak historia długa, wielkiej ceny nie miała.

Zwieńcza perspektywę „po nas choćby potop” świeża obietnica prezydenta Andrzeja Dudy, który nam się częściowo udał, że moglibyśmy sobie jeszcze zafundować obiekty Formuły 1. Tacy Węgrzy mają, to my nie gorsi. Najlepiej naokoło lotniska w Radomiu zauważył widz „Szkła Kontaktowego”.

Jerzy Dzięciołowski

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!