Irena Dryll: Jak dobra “dobra zmiana”?

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

Jakie są przyczyny spadku – po półtora roku rządu premier Szydło – nakładów inwestycyjnych z 19 do 17%? I to w sytuacji, gdy tenże rząd wzrost inwestycji, w tym proinnowacyjnych, wpisał na sztandary? Władza widzi winnego w samorządach, obsadzonych często przez przeciwników PiS, które mają opóźniać wydawanie unijnych środków na inwestycje z przyczyn politycznych. Do tego m.in. zarzutu ustosunkowuje się prof. Jerzy Hausner w wywiadzie dla Newsweeka1.

Jego zdaniem nikt nie rezygnuje z gigantycznych pieniędzy na inwestycje po to, by robić na złość rządzącej partii. Przyczyna, zdaniem profesora, jest inna. – Od ponad roku mamy bez przerwy kontrole Centralnego Biura Antykorupcyjnego w urzędach marszałkowskich i ratuszach miast. Poszukuje się kompromitujących materiałów do użycia w nadchodzących wyborach samorządowych. Marszałkowie województw, wicemarszałkowie, członkowie zarządów bez przerwy zeznają i są obligowani do dostarczania dokumentów. To wywołuje postawę asekurancką, ale też paraliż decyzyjny. Nie ma czasu i energii na normalną pracę. Sprawdzane są najdrobniejsze wydatki z kilkunastu lat – z czasów, gdy często tych urzędników jeszcze w urzędach nie było.

Kolejny problem to spółki skarbu państwa. Każda władza zmieniała ich obsadę – zauważa dziennikarz. Ale ta władza – odpowiada profesor – robi skok na państwo na nieporównanie większą skalę. – Trudno mi przyjąć argument, że wymieniają gorszych na lepszych – po prostu swoi zastępują nie swoich (…), w ciągu półtora roku mamy już trzeciego prezesa w Lotosie, a w Tauronie czwartego i słyszymy o przymiarce do kolejnej zmiany. Profesor uważa, że w całej masie nowych ludzi muszą być też dobrzy fachowcy – pracowici, kompetentni. – Ale częstotliwość zmian uniemożliwia stabilne i długofalowe działanie (…) Jakie może być w tej sytuacji poczucie stabilności u ludzi, którzy wiedzą, że ich poprzednik został zmieniony po trzech miesiącach, a poprzednik tamtego po sześciu, bo nie dość entuzjastycznie wykonywali polecenia rządzącej partii? To rodzi konformizm i asekuranctwo na masową skalę.

Profesor przypomina, że samorząd terytorialny i spółki skarbu państwa to dwaj najwięksi inwestorzy – i dwa sektory gospodarki rozłożone z powodu zachowań politycznych. Do tego dochodzą zmiany przepisów prawa, sposób przeprowadzania tych zmian, działania służb skarbowych. To wszystko sprawia – dodaje profesor – że mamy równie poważny problem ze spadkiem inwestycji prywatnych – zagranicznych i krajowych. – Przedsiębiorcy nie widzą perspektyw ekspansji polskiej gospodarki, więc nie inwestują w maszyny i urządzenia, chyba, że odtworzeniowo, aby utrzymać działalność firmy.

Pojawia się też problem inflacji – na razie niewysokiej – +2%. Ale, w opinii profesora, towarzyszyć jej będzie coraz silniejsza presja płacowa, co może inflację zwiększyć. W pierwszym półroczu – prognozuje J. Hausner – możemy przekroczyć 3,5%. Jeśli Rada Polityki Pieniężnej – jak zapowiada jej prezes – nie podniesie w tym roku stóp procentowych, zareaguje (niekorzystnie) kurs złotego. Jeśli nastąpi załamanie złotówki, pojawi się – jak to ujmuje profesor – reakcja na długu publicznym, który będzie rósł i będą rosły koszty jego obsługi. – Obecny rząd, kiedy przejmował władzę, miał gospodarkę o relatywnie wysokim tempie wzrostu i jednocześnie bardzo dobrze zrównoważoną makroekonomicznie. Półtora roku później mamy gospodarkę o niższej dynamice wzrostu i z chwiejną równowagą makroekonomiczną.

Pozytywnie na sytuację ma wpływać poprawa ściągalności podatków i uszczelnienie systemu. – Trzeba uszczelniać system – podkreśla profesor – to jasne. Ale zaznacza, że wielu przedsiębiorców, na których firmy zaczęły się regularne naloty kontrolne przenosi działalność do innych krajów. – Jeszcze nigdy duże zagraniczne banki inwestorskie – np. szwajcarskie – nie miały tylu polskich klientów, którzy chcą powierzyć im swoje aktywa. Czyli wycofują je z polskiego obiegu gospodarczego. (…) Zdaniem profesora, jeśli wszystko podporządkowuje się bieżącej ściągalności, za chwilę będzie więcej szarej strefy, więcej nielegalnej działalności.

PiS liczy na to – sugeruje dziennikarz – że, gdy przejmie samorządy, sądy, media, wygra kolejne wybory, to przedsiębiorcy przekonają się, że „nas nie można przeczekać”. Wtedy wróci kapitał, wrócą inwestycje. Profesor nie podziela tej argumentacji, nie wierzy, że aby jutro było dobrze, dziś musi być źle. – A już na pewno nie uważam – podkreśla – że jakakolwiek monocentryczna władza jest w stanie rozwiązać problemy strukturalne i strategiczne Polski. Przekonuje, że każdy system społeczny – państwo, przedsiębiorstwo, czy rodzina ma to do siebie, że pojawiają się w nim dysfunkcjonalności. – Ludzie to nie automaty. I dlatego musimy każdy system korygować, ale nie możemy go niszczyć (…)

Dziś (…) Niszczymy własny dorobek i wracamy do punktu wyjścia, zamiast go rozwijać.


1 Coraz gorsza zmiana – z prof. Jerzym Hausnerem rozmawia Cezary Michalski (Newsweek nr 15/2017 str. 22-25)

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!