Premier Morawiecki i jego ludzie przejęli nasz pomysł na gigantyczny port lotniczy między Łodzią a Warszawą

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

 

 

Fragment wywiadu Włodzimierza Kalickiego z Henrykiem Panuszem opublikowany w Dużym Formacie (Gazeta Wyborcza) 6 maja 2019

Doc. dr hab. Henryk Panusz – biochemik, badacz chromatyny i DNA. W 1962 roku stypendysta w Instytucie Rockefellera. W latach 1969-83 kierownik założonej przez siebie Pracowni Biologii Molekularnej i Zakładu Biochemii Akademii Medycznej w Łodzi. Odziedziczył największą w Łodzi kamienicę, zbudowaną pod koniec XIX wieku przez jego dziadka, łódzkiego przemysłowca. Od 1993 roku przez kilkanaście lat walczył o jej odzyskanie. Dziś stara się przywrócić jej przedwojenny blask. Wspólnie z Bogusławem Jankowskim stworzył koncepcję Centralnego Portu Lotniczego między Warszawą a Łodzią (dziś przechwyconą przez rząd Mateusza Morawieckiego)

[…]

W Łodzi jest pan znany jako autor pomysłu budowy między swoim miastem a Warszawą gigantycznego lotniska, pomysłu, którym teraz mami Polaków premier Mateusz Morawiecki.

– Ta idea przyświecała mi, gdy wracałem ze Stanów na początku lat 90. Kamienica w Łodzi to była sprawa prywatna, ale nie wyobrażałem sobie powrotu do Polski bez nadania tej decyzji głębszego sensu. Skąd wyniszczony losami powojennego półwiecza kraj ma zyskać dopływ dużych pieniędzy tak, aby polscy naukowcy nie musieli – jak ja – wyjeżdżać za granicę, aby prowadzić twórczą działalność naukową? Moja odpowiedź: wykorzystać położenie. Nie przedmurze chrześcijaństwa, ale – w zmienionym świecie – łącznik spinający wschód z zachodem. Nieunikniony wzrost ruchliwości między kontynentami zaspokoi tylko lotnictwo. Ziemia i niebo zachodniej Europy już się zatykają, a my mamy położenie idealne – w samym środku i jeszcze dużo luzu. Znałem Schiphol, lotnisko Amsterdamu. Przecież to nie tyle port dla Holendrów, ile łącznik Europy Zachodniej ze światem. Dla Holandii źródło ogromnych dochodów! Z tą myślą po powrocie namówiłem kilkunastu przedstawicieli świata nauki i kultury z Łodzi i Warszawy i założyłem Stowarzyszenie Popierania Budowy Centralnego Portu Lotniczego. Wśród nich był poseł Cezary Grabarczyk, członek sejmowej komisji infrastruktury. W internecie odkryłem osobę o podobnej wizji lotniska – pana Bogusława Jankowskiego z Warszawy, który był entuzjastą kolei wielkich prędkości. W połowie lat 90. zaczęliśmy wspólnie promować ideę wielkiego portu lotniczego sprzężonego z systemem kolei dużych prędkości. Nie było wątpliwości, że Centralny Port Lotniczy, jak go nazwaliśmy, winien być usytuowany pomiędzy dwiema aglomeracjami, jedna trzecia drogi od Warszawy i dwie trzecie od Łodzi, w gminie Baranów, na skrzyżowaniu Centralnej Magistrali Kolejowej z planowaną tzw. linią Y przyszłej kolei dużej prędkości (KDP).

Jakbym słyszał zapowiedzi Mateusza Morawieckiego i jego urzędników.

– Nie dziwię się, bo premier i jego ludzie przejęli nasz pomysł konglomeratu łączącego gigantyczny port lotniczy z siecią kolei dużych prędkości. Ku naszemu zaskoczeniu ministrem infrastruktury w rządzie pierwszej kadencji Donalda Tuska został nasz kontakt ze światem polityki – poseł Grabarczyk. W połowie kadencji Ministerstwo Infrastruktury poszukiwało rzeczoznawców do przedstawienia wizji rozwoju poszczególnych gałęzi transportu: kolejowego, drogowego, morskiego i lotniczego. Ja i pan Jankowski podjęliśmy się opracowania studium transportu lotniczego i dodatkowo zaproponowaliśmy analizę wpływu globalizacji na transport w Polsce.

Te opracowania przekazaliśmy w 1996 roku ministrowi Grabarczykowi, ale on najwyraźniej miał co innego na głowie.

Gdy Mateusz Morawiecki został w rządzie PiS Beaty Szydło wicepremierem i ministrem rozwoju, skontaktowaliśmy się z nim, ale odesłał nas do ministerialnych departamentów. Przedstawiliśmy tam zarys naszej koncepcji i zapadła cisza. A po niecałym roku pan Morawiecki i jego ludzie zaczęli upubliczniać wzmiankowany wstępnie przez Jarosława Kaczyńskiego pomysł wielkiego portu lotniczego między Łodzią a Warszawą. Rada Ministrów uchwaliła projekt budowy takiego portu. Wskazana lokalizacja oraz sprzężenie z siecią kolejową oraz autostradami były dokładnie zgodne z naszym opracowaniem dla ministra Grabarczyka i Komitetu Prognoz PAN. Z trzema różnicami: w wersji rządowej lotnisko to nie nazywa się Centralny Port Lotniczy, jak w naszych studiach, ale Centralny Port Komunikacyjny. Lokalizacja zaś to nie gmina Baranów, ale wieś Stanisławów w gminie Baranów. No i autorami tej idei nie jestem dziś ani ja, ani pan Jankowski. Niestety, pan Bogusław Jankowski zmarł jesienią 2017 roku. Teraz na sztandarach widnieją pan premier Morawiecki i jego urzędnicy, a trud realizacji złożono na barki ministra Wilda. Ale oni nie mają szans wybudować tego portu.

Dlaczego?

– Z powodów propagandowych i ideologicznych chcą budować ten port, opierając się na polskich kapitałach po to, aby Polacy jako ważny europejski naród mogli wydawać pieniądze, wylatując z polskiego, a nie np. niemieckiego lotniska. Ale my nie mamy dostatecznego doświadczenia, specjalistów, kadry technicznej ani talentów organizacyjnych. To gigantyczne przedsięwzięcie wymagające zgodnej współpracy wszystkich krajowych sił politycznych i zagranicznych inwestorów. Budowa przedłuży się w nieskończoność, jeśli nie upadnie na początku.

No to kto miałby zapłacić za budowę giganta w pańskiej koncepcji?

– Ci, dla których ten gigant byłby przeznaczony. Chodziło to, by powstał port łączący Europę Środkową z innymi kontynentami przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, przez opłacalne ekonomicznie i ekologicznie (ilość spalin na pasażerokilometr) olbrzymy, dwupokładowe, na 500 i więcej pasażerów. One są dwa razy wyższe od przeciętnych samolotów, wymagają specjalnej struktury portu lotniczego. Port dostosowany do takich samolotów nie byłby konkurencją dla innych lotnisk krajowych, lecz źródłem pasażerów na loty bliskiego i średniego zasięgu. Najwięcej gigantów przylatywałoby do nas z Azji, na razie głównie z Chin. Błyskawicznie bogacący się Chińczycy mają dziś niesłychany głód podróżowania po świecie, są wszędzie. W hotelach, restauracjach, muzeach, filharmoniach, sklepach zostawiają ogromne ilości pieniędzy. I ma pan tu odpowiedź, kto mógłby współuczestniczyć w finansowaniu budowy megawęzła komunikacyjnego – zwłaszcza jego części kolejowej, w czym są najlepsi.

Europa Zachodnia nie ma już miejsca ani na ziemi, ani w powietrzu, by zbudować u siebie taki gigantyczny, międzykontynentalny port lotniczy, obliczony na grubo ponad 100 milionów pasażerów rocznie. Przylatywaliby więc do nas, a sieć KDP rozwoziłaby ich po Europie. We współfinansowaniu i budowie Portu Lotniczego powinni być zainteresowani i mieć udział Amerykanie, zapewniając sobie uczestnictwo i udział w zyskach z globalnego systemu połączeń. Polska i CPK mogą być i powinny stać się zwornikiem takiego systemu. Ale dla większości Polaków taka wizja to mrzonka!

To miałaby być taka chińska brama wjazdowa do Europy?

– Tak. Z zastrzeżeniami, ale – tak.

Ale po co?

– Bo to bajeczny interes dla Polski.

Wierzy pan w to? Naprawdę wierzy pan, że Polacy, którzy tak chętnie wysłuchują propagandowych kawałków o obcych, co to są zagrożeniem dla naszej kultury, są nosicielami zarazków oraz terrorystycznych myśli, pokochają miliony Chińczyków na Mazowszu? Bo chyba nie ma pan wątpliwości, że taki gigant jak CPK błyskawicznie obrósłby już nie jakimś Chinatown, ale drugim Szanghajem nad Wisłą?

– Tu sięgamy do geopolityki i samego jądra problemów współczesnego świata. Zadał mi pan pytanie filozoficzne, a nie ekonomiczne: tak naprawdę rzecz w tym, czy ludzkość obok globalizacji gospodarki doprowadzi pokojowo do globalizacji intelektualnej i mentalnej. Polska i CPK jako łącznik kontynentów z Europą, ale i między sobą, poprzez Europę? Łącznik Chin z USA? Przecież to nierealne! Tak powie prawie każdy z rozmówców, zagadnięty dziś w Polsce na ten temat. Miliony obcych kulturowo miałyby się przewijać przez Polskę? Zniszczą naszą wiekową, chrześcijańską kulturę! Zaszczepią obce wzorce, zakażą terroryzmem!

Uważam jednak, że rosnąca wielkość ludzkiej populacji, a zwłaszcza wykładniczo rosnąca szybkość przemieszczania się ludzi, zmusi nasze dzieci do zmiany dotychczasowych paradygmatów współpracy, współistnienia, postrzegania Innego. Jeśli mam rację, to Centralny Port Komunikacyjny mógłby nas wyedukować i pasować na obywateli świata przyszłości i jego inspiratorów. Całe moje doświadczenie życiowe mówi mi, że nie ma lepszej drogi do dostatniego i bezpiecznego życia niż wspólne przedsięwzięcia zamiast podszytej nacjonalizmem rywalizacji.

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.