Rząd się wyżywi

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
Print Friendly, PDF & Email

Jerzy Urban, rzecznik rządu rozsypującej się komuny, kiedy naród domagał się chleba i pracy oraz żeby sobie poszli w cholerę, zauważył, że „rząd się wyżywi”. Przepychani się przez blisko trzy tygodnie pisowskiego rządu ze strajkującymi nauczycielami ma w sobie cynizm i pogardę tamtej sytuacji. Było to możliwe nie dlatego, że obóz władzy jest słaby i chciał, żeby strajkujący sami strzelili sobie w stopę. Dopóki kręci się gospodarka (pozwalam sobie to powtarzać) rząd jest dostatecznie silny i dlatego może funkcjonować na zasadzie: „nie oddam płaszcza i co mi zrobicie”. Uwaga Urbana w istocie oznaczała: to my ciągle mamy wojsko, służby bezpieczeństwa, media, kontrolę nad finansami i komunikacją. I sojusznika z 300 tysięczną armią w Polsce. I to wspiera naszą władzę. I trzeba było jeszcze długich blisko dziesięciu lat, żeby podzielić się władzą z opozycją. A i to w sytuacji, że rozkład gospodarki połączył się z rozkładem Związku Radzieckiego). PiS tą „rezerwą” w postaci kontroli głównych instrumentów władzy dysponuje: może zadłużyć państwo, podnieść podatki, rozszerzyć represje, ogłupiać wyborców, zwoływać na stadionie wiece dla „dogłębnej” poprawy edukacji (tylko co „zreformowanej”), ósmy raz poprawić ustawę itd. Ciągle dużo może.

Kaczyński, lider rządzącej partii, ma duży negatywny elektorat, ale to on rozdaje karty a jego ugrupowanie jest zdyscyplinowane, skuteczne i ma silną motywację, żeby wygrać. Przegrana to perspektywa początku końca ugrupowania (ale nie ma pewności) i przyjemności z rozbijania mercedesów. Takie są realia. Nie spieszyłbym się zatem z dzieleniem skóry na niedźwiedziu (a tym bardziej z przymierzaniem się do apanaży). Zwłaszcza, że bez Wiosny Biedronia obóz idący po władzę, jak wynika z dotychczasowych rachunków, nie wygra. A jeszcze nie wiadomo jaką „siłę przebicia” będzie miała Wiosna i jej lider jesienią. Więc może być i tak, że przesądzi o wygranej przypadek, jedno zdarzenie, które zawładnie wyobraźnią wyborcy. Jak nie raz miało to miejsce w historii. Pewne jest, że za niespełna miesiąc, i na jesieni, nasza historia zacznie nabierać nowego kształtu. I o tym zdecyduje to, czy pójdziemy ją wybrać.

Jerzy Dzięciołowski

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!