Za a nawet przeciw… brunatnym odkrywkom

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
©Iwona Olczyk, Pixabay
Print Friendly, PDF & Email

 

 

Węgiel brunatny to najtańsze i od pewnego czasu najbardziej niepewne, bo uwikłane w paragrafy, paliwo w Polsce. Dyskusja na posiedzeniu (29 stycznia) trójstronnego zespołu ds. branży węgla brunatnego była wyrazem tej niepewności. Była także wołaniem o decyzje w sprawie odkrywek. Bez nich nie ma bowiem tej branży, węgiel brunatny wydobywa się w kopalniach odkrywkowych, co przesądza o niższej cenie niż fedrowanie czarnego węgla w kopalniach głębinowych, jakie mamy w regionie śląsko-dąbrowskim. Jednak zasoby w obecnych odkrywkach powoli się kończą.
Dziś obowiązuje program dla sektora węgla brunatnego, który do 2030 r. przewiduje do realizacji dwie odkrywki: Złoczew i Ościsłowo – powiedział prowadzący obrady zespołu, jego współprzewodniczący wiceminister energii Grzegorz Tobiszewski.
Zawarta w programie diagnoza nie pozostawia złudzeń: zasoby węgla brunatnego w obecnie eksploatowanych złożach umożliwiają utrzymanie stabilnego poziomu wydobycia i pracy kompleksów tylko do ok. 2030 r. Bez modernizacji istniejących jednostek wytwórczych, zagospodarowania nowych złóż i budowy nowych kompleksów kopalnianych w latach 2040-2045 nastąpi w Polsce całkowity zanik mocy wytwórczych opartych na węglu brunatnym i praktycznie likwidacja branży. Obecnie elektrownie na węgiel brunatny są filarem krajowego systemu elektroenergetycznego, zapewniają 25% mocy KSE (30-35%) krajowej produkcji energii.
Jedynie nowe złoża węgla brunatnego (a udokumentowano 23 mln ton) dają możliwość skutecznego wypełnienia luki powstałej po wyeksploatowaniu aktualnie pracujących kompleksów energetycznych opartych na tym surowcu.
Program opracowany w Ministerstwie Energii i przyjęty przez rząd 30 maja 2018 r. obejmuje lata 2018-2030 z perspektywą do 2050, prezentuje kierunki rozwoju sektora i ma być mapą drogową dla rozwoju inwestycji w tym obszarze. Ale jak z niej korzystać?
– Nie wiemy, na czym stoimy, chcą czy nie chcą tej odkrywki? – takie pytanie zadała Alicja Messerszmidt, szefowa związku zawodowego „Kadra” w PAK KWB Konin S.A. – Jak długo można ludziom mówić o odkrywce i zapewniać, że będzie? Prosiłam o spotkanie z ministrami energii i środowiska, ale bez skutku.
– Rozumiem pani uwagi i je przekażę – zapewnił prowadzący obrady.
Przedstawicielka Ministerstwa Środowiska poinformowała, że resort otrzymał prawomocny wyrok sądowy w sprawie Ościsłowa, bo o tej odkrywce tu mowa.
– Gwarantuję, że będzie szybka decyzja. Nie opóźniamy postępowania.
Konińsko-turkowskim (region Wielkopolski) motorem napędowym jest energetyka, tu powstaje ok. 7% energii elektrycznej kraju – podkreślano w dyskusji. Odkrywka Ościsłowo ma zapewnić stałe dostawy węgla dla elektrowni Konin i zmodernizowanych już bloków elektrowni Pątnów I i II. Dlatego od kilku lat toczy się walka o jej uruchomienie. Były protesty ekologów i części mieszkańców, którzy odkrywki nie chcą i górników, dla których odkrywka to „być albo nie być”.
– Co będzie, jak decyzji nie będzie? – pytali związkowcy z tego regionu. Kończą się czynne odkrywki i bez tego Ościsłowa 7% energii krajowej wypadnie.
Barbórkę świętowano w Wielkopolsce w ponurych nastrojach, doniósł „Głos Wielkopolski”.
Ościsłów to tylko jedna niewiadoma w sektorze węgla brunatnego, druga to Złoczew – odkrywka dla kolosa – Bełchatowa. Elektrownia Bełchatów pokrywa ok. 20% zapotrzebowania Polski na energię elektryczną. Zasila w nią ponad 3 mln gospodarstw domowych.
Wydłużanie decyzji w sprawie Złoczewa bardzo źle przyjmują załogi – mówił Waldemar Lutkowski (wiceprzewodniczący FZZ, PGE Bełchatów). PGE czeka na oficjalny dokument. Zdaniem związkowca samorządowcy, wójtowie i burmistrzowie oraz wielu mieszkańców chcą odkrywki, protestuje zaś Greenpeace.
Według szacunków złoże Złoczew może zawierać ok. 600 mln ton węgla brunatnego, który zapewniłby paliwo elektrowni Bełchatów na kolejne 30 lat. Budowa kopalni – zdaniem ekologów – jest jednak równoznaczna ze zniszczeniem 33 wsi, wysiedleniem 3 tys. osób i likwidacją kilkuset gospodarstw. Odkrywka objęłaby zasięgiem obszary należące do 4 gmin w województwie łódzkim: Złoczew, Burzenin, Ostrówek i Lututów.
Jak mówiono w dyskusji, generalna dyrekcja ochrony środowiska na początku sierpnia miała ustosunkować się do złożonego przez Greenpeace odwołania od zgody środowiskowej na powstanie odkrywki Złoczew wydanej przez regionalną dyrekcję w Łodzi. Ogłoszenie decyzji odroczono jednak do końca października 2018 r. „ze względu na skomplikowany charakter sprawy”. W końcu listopada 2018 r. sąd przyznał rację Greenpeace’owi.
– Przy koncesjach na wydawanie węgla z nowych odkrywek jest wiele problemów – deklarował przedstawiciel resortu energii. – Służymy wszelką pomocą.
Propozycja nie usatysfakcjonowała strony związkowej. Związkowcy przypomnieli, że podobna dyskusja odbyła się w zespole rok temu (2 luty 2018).
– Mija rok, a nic się nie poruszyło. Jak długo będziemy się nawzajem przekonywać. Ktoś (kto?) robi wszystko, aby odkrywki nie powstały. Przychodzi jakiś Kowalski z jakąś ekspertyzą i wszystko zaczyna się od początku. Zmieniają się tylko opinie decydentów – irytowali się związkowcy z „Solidarności”, FZZ i OPZZ.
– Ja nie zmieniłem zdania. Węgiel brunatny jest potrzebny polskiej gospodarce, odkrywki także – podkreślił wiceminister energii.
– Złoczew czy Ościsłów to jest to, co obiecaliśmy załogom. Musimy coś ludziom powiedzieć. Ale co? – zadał retoryczne pytanie Paweł Dzikowski (związek zawodowy „Kadra”, kopalnia Adamów).
Znaki zapytania nie dotyczą tylko odkrywek, ale „jak być” całego sektora. Strona społeczna nie traktuje ministerialnego programu dla węgla brunatnego jako gwarancji istnienia tej branży.
– W projekcie Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. wyraźnie wygasza się elektrownie na węglu brunatnym – mówili pracodawcy. Już po 2020 r. jego zużycie zacznie spadać. Dochodzą też głosy, i to z kręgu resortu energii, o budowie, właśnie w okolicy Bełchatowa, drugiej elektrowni, ale jądrowej.
– Jeśli te propozycje znajdą się w oficjalnym dokumencie dotyczącym polityki energetycznej, to się do tego ustosunkujemy – zapowiedział W. Lutkowski. Jego zdaniem niepokojący jest chaos związany z wydaniem (a raczej niewydawaniem) decyzji odkrywkowych.
– Strona społeczna sektora węgla brunatnego, podobnie jak węgla kamiennego, oczekuje zwołania „kwadratowego stołu” w sprawach sektora. Koniec zwodzenia załóg – apelował związkowiec w imieniu wszystkich reprezentatywnych związków zawodowych działających w RDS.
– W kwestii przyszłości sektora mówimy jednym głosem – podkreślali związkowcy, nie tylko W Lutkowski z FZZ, ale także przedstawiciele „Solidarności” czy OPZZ. – A odkrywek będziemy bronić do końca, bo sprawa się ślimaczy i zabraknie surowca dla Konina czy Bełchatowa. Nasze obawy podzielają załogi.
Związkowcy chcą rozmawiać o tym i nie tylko o tym. Ich zdaniem mówi się: koniec z węglem; polityka dekarbonizacyjna; zamknąć Bełchatów, Turów, Konin; importować węgiel. Ale czy nas na to stać? – pytali.
Strona społeczna przypomniała, że program energetyczny do 2040 r. miał uszczegółowić pewne sprawy i odpowiedzieć na te i inne problemy, ale w rezultacie jest na ten temat parę zdań. Stąd wołanie o „stół”.
Po raz kolejny na posiedzeniu zespołu dyskutowano także na temat procedury postępowania ZUS w sprawach dotyczących ustalania prawa do emerytury dla pracowników zakładów górniczych węgla brunatnego.
– ZUS stał się ekspertem do określania charakteru pracy górniczej, podważa świadectwa pracy w górnictwie, często je kwestionuje. To skandal – mówił Paweł Dzikowski (związek zawodowy „Kadra”).
Przedtem ZUS nie robił problemów. Od 2017 r. zmienił procedury – przypomniał Stanisław Aleksandrowicz (NSZZ Solidarność, Konin). – Charakter i rodzaj pracy nie uległ zmianie, wykaz stanowisk także. A decyzje o przyznaniu emerytury, które przedtem zapadały nawet w ciągu miesiąca, obecnie ciągną się rok, a nawet półtora. Górnik idzie do sądu, przynosi opinie biegłych, a ZUS odrzuca nawet te pozytywne. Tak się nie godzi!
Zdaniem W. Lutkowskiego przepisy nie uległy zmianie, ale po zmianach kadrowych w ZUS uległo podejście do nich. – ZUS staje się fenomenalnym ekspertem od branży górniczej. Wiele nieporozumień dotyczy też emerytur pomostowych. Apeluję do ministra, aby doprowadzić w tej sprawie do spotkania grupy kapitałowej PGE z przedstawicielami ZUS-u.
Związkowcy ze wszystkich kopalni węgla brunatnego mówili o odrzuconych wnioskach o przyznanie emerytur, przytaczając konkretne bulwersujące przykłady (ok. 200 odmów dla górników z PAK). Przewodniczący zespołu proponował, aby przygotować analizę odmów w sprawach emerytalnych, a także doprecyzować pewne definicje (np. pojęcie „odkrywka”).
– Przepisy mówią o „pracach na odkrywce”, a ZUS kwestionuje to określenie, zachowując się jak państwo w państwie – irytowali się związkowcy.
Dyrektor Ewa Bednarczyk z ZUS odpierała zarzuty: – Decyzje wydajemy na podstawie przepisów prawa i właściwie ocenianego stanu faktycznego.
Strona społeczna pytała: – Jak to się dzieje, że przedtem decyzje były wydawane szybko na podstawie takiego samego reżimu prawnego, a teraz sprawy ciągną się w nieskończoność. Przedtem nikt nie robił problemów. Zaczęły się od stycznia 2017 r.
– Jak nie wiadomo, o co chodzi, wiadomo, że chodzi o pieniądze, najprawdopodobniej dla budżetu – komentował złośliwie jeden ze związkowców.

Irena Dryll

Relacja ukaże się (w nieco zmienionej formie) w kolejnym numerze pisma MRPiPS „Dialog w Centrum i Regionach”).

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.