Małe jest piękne?

Miejsce na reklamę

Tu jest miejsce na twoją reklamę.
©Lech Parzuchowski
Print Friendly, PDF & Email

Rolnictwo europejskie jest bardzo zróżnicowane pod względem struktury obszarowej gospodarstw, liczby pracujących, wyposażenia technicznego i najogólniej mówiąc poziomu rozwoju cywilizacyjnego i społecznego. Tę nierówność szczególnie uwidoczniło powiększenie Unii Europejskiej do 28 krajów. Większość tzw. „starych” krajów unijnych już dawno przeprowadziła reformy strukturalne i technologiczne w gospodarstwach rolnych.

Polska należy do grupy państw o najgorszej strukturze obszarowej gospodarstw i dużej liczbie mieszkańców wsi aktywnie pracujących w rolnictwie. Dane na ten temat były wielokrotnie publikowane, są powszechnie znane. Proces akcesji polskiego rolnictwa do UE przyniósł już pozytywne rezultaty. Rośnie liczba gospodarstw większych, nastąpił wzrost produkcji umożliwiający handel zagraniczny naszymi produktami po otwarciu rynków europejskich. Mimo to, jak wiadomo, postęp w tej dziedzinie jest powolny i zależy od wielu trudnych do spełniania warunków. Jednym z nich jest swobodny obrót ziemią rolniczą, warunek poprawy struktury agrarnej.

Od wielu lat zakrojone na szeroką skalę badania gospodarki żywnościowej (sytuacji w rolnictwie: produkcyjnej i ekonomiczno – społecznej, przemysłu spożywczego, handlu, konsumpcji ) prowadzi Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie, przygotowując bieżące analizy, a także prognozy i rekomendacje. Dużą wartością tematyki tych badań jest dokonywanie porównań z gospodarką żywnościową innych krajów, nie tylko z UE. Prezentacje tych badań odbywają się m.in. na międzynarodowych konferencjach. Kolejna, już 25., konferencja pt. „Gospodarstwa industrialne versus drobnotowarowe – konkurenci czy partnerzy(grudzień 2018) miała na celu omówienie tego, aktualnego problemu europejskiego rolnictwa, tym bardziej, że obecnie przygotowywany jest nowy budżet wspólnej polityki rolnej (WPR) na lata po roku 2020.

Nasze pokolenie jest współuczestnikiem zmian, które przynosi rozwój nauki i technologii w rolnictwie i gospodarce żywnościowej. Szczególnym paradoksem i wyzwaniem jest fakt, że wraz z osiągnięciami nauki i wytwórczości nie znikają, ale przeciwnie, coraz silniejsze są konflikty społeczne i polityczne. Nie ma dnia bez wojen w różnych częściach świata, a rozwój techniki, która jest motorem postępu zagraża jednak coraz bardziej równowadze ekologicznej. Problemy te dotyczą także rolnictwa i gospodarki żywnościowej. Są znane od dawna, ale dopiero w ostatnich latach mówi się o nich więcej, gdy coraz silniej ujawniają się zagrożenia.

Konieczne jest więc pytanie o przyszłość wsi, o struktury gospodarstw rolnych i produkcji żywności, o szanse na zrównoważony rozwój całego sektora zapobiegający „rabunkowej” gospodarce. Poszukiwanie i znalezienie odpowiedzi na te pytania jest wyzwaniem m. in. dla nauk ekonomicznych, aby wyciągnąć wnioski z przeszłości i z opisu dzisiejszej rzeczywistości w celu projekcji przyszłych wydarzeń.

Zadania nauk ekonomicznych

Polscy ekonomiści zajmujący się gospodarką żywnościową mają dziś szczególną, korzystną sytuację – mogą pełnymi garściami sięgać do najnowszych metod i wyników badań światowych. Nie są już od dawna „niewolnikami jedynej słusznej teorii” i wzbogacając intelektualnie programy polityków mogą wywierać na nie wpływ. Mogą, ale czy są słyszalni i słuchani ?

Temat ubiegłorocznej konferencji, był z pozoru bardzo techniczny, skłaniający do rozważań z dziedziny mikroekonomii, jednak w zamyśle i w wykonaniu dotyczył kwestii podstawowych. To znaczy – struktury gospodarstw rolnych, nie tylko obszarowej, ale i produkcyjnej, technologii i kwestii społecznych. Uczestnictwo naukowców z innych krajów i z polskich uczelni oraz instytutów umożliwiło przegląd sytuacji w wielu krajach, szczególnie Europy Centralnej, m. in. Czech, Słowacji, Bułgarii, Rumunii, Litwy, Estonii, Ukrainy…

Prof. Andrzej Kowalski, dyrektor iIERiGŻ, pytał m. in. czy małe gospodarstwo rolne może być efektywne i dochodowe, a duże piękne i przyjazne środowisku ? Czy mogą one być partnerami? Odpowiedź brzmi: na ogół nie, zwłaszcza w warunkach Polski, gdzie istnieje wyraźny podział terytorialny na część południowo – wschodnią i północno – zachodnią, odzwierciedlający zresztą dziedzictwo historii, w tym zmiany granic po II wojnie światowej. Większość dużych gospodarstw znajduje się na północy i zachodzie kraju, a drobnych na wschodzie i południu. Determinuje to w dużym stopniu skalę i kierunki produkcji oraz stosunki społeczne, w tym sytuację demograficzną.

Bardzo wiele mówi się u nas o konieczności poprawy struktury agrarnej będącej warunkiem zwiększenia konkurencyjności naszego rolnictwa. Tymczasem ostatnia ustawa o ziemi przyczyniła się do zahamowania wolnego obrotu gruntami rolnymi, ustaliła limit wielkości gospodarstw i pogorszyła sytuację dzierżawców. Co prawda minister rolnictwa zapowiedział nowelizację tej ustawy, ale praktycznie nic się jeszcze nie zmieniło. Polska znajduje się w, dolnej części listy unijnego rolnictwa pod względem średniej wielkości (17,3 ha) gospodarstw. Wyróżnia się natomiast największą po Rumunii ich liczbą. Taka struktura naszego rolnictwa nie od dziś jest problemem trudnym do rozwiązania, ale w istniejących warunkach musimy jednak, posługując się racjonalną polityką, wykorzystywać i powiększać możliwości rozwoju. Prof. Andrzej Kowalski przestrzega jednak, że „wszelkie oceny sprawności wytwórczości rolniczej, oparte zarówno na analizach teoretycznych czy modelowych, a także na empirycznych doświadczeniach innych krajów, nie mogą być absolutyzowane, mają one wprawdzie niepodważalną wartość poznawczą, ale często ograniczoną przydatność praktyczną”. Mimo to, nie jesteśmy bez szans, jak to wykazują dotychczasowe, osiągane, wyniki polskiej gospodarki żywnościowej w ostatnich latach – jej szybki rozwój i poprawa efektywności. Najistotniejsze jest jednak dziś pytanie o przyszłość.

Zdaniem prof. A. Kowalskiego „ocena modeli i strategii rozwoju rolnictwa obejmuje kryteria techniczno-gospodarcze, ekonomiczne, ekologiczno-przestrzenne oraz społeczno-polityczne”. A zatem, jest to integralna część ogólnej polityki społeczno – gospodarczej państwa. Powinno ono więc wziąć na siebie odpowiedzialność za trwały rozwój gospodarki żywnościowej.

Wobec globalizacji

Polska, jako duży producent, jest częścią globalnego systemu produkcji żywności. Naszym rynkiem rządzą ogólnoświatowe tendencje w zakresie produkcji, cen i możliwości eksportu. Prof. Grzegorz Dybowski podkreśla jednak, że przechodzenie od mieszanego do nowoczesnego systemu żywnościowego osłabia pozycję tradycyjnego rolnika, także w Polsce. Mimo, że rolnictwo w krajach o niskich dochodach jest mało konkurencyjne w skali globalnej, nadal stanowi ważne źródło zatrudnienia i dochodów w skali lokalnej. Pozwala także zaspokoić podstawowe potrzeby bytowe, w tym żywnościowe mieszkańców wsi (samozaopatrzenie).

Dotychczasowe przemiany systemów żywnościowych miały przede wszystkim charakter globalny. Prowadzą one do unifikacji modeli spożycia, standaryzacji i często wykreowanych preferencji, zaniku lokalnych tradycji i wzorców konsumpcyjnych, urynkowienia relacji producent-konsument i strukturyzacji rynku żywnościowego. W konsekwencji zmniejszyła się bioróżnorodność produkcji i konsumpcji żywności. Jak w wielu innych krajach, w Polsce występują dwie tendencje: urynkowienia produkcji i spożycia żywności oraz utrzymanie tradycyjnych form zaopatrzenia w żywność (ale nie we wszystkich regionach). Ma to zatem istotne konsekwencje dla lokalnego i skomercjonalizowanego rynku żywnościowego. Dualizm ten jest niepodważalnym faktem ekonomicznym.

Na tym tle G. Dybowski przedstawia następujące pytania dla polityki wobec rolnictwa i obszarów wiejskich. Małe czy wyspecjalizowane komercyjne gospodarstwa rolne? Rolnictwo industrialne czy alternatywne? Wielkie transnarodowe korporacje żywnościowe, czy lokalne przetwórstwo tworzące pozarolnicze miejsca pracy na wsi? Konkurencja, czy partnerstwo? Biorąc pod uwagę współczesny dualizm w rozwoju świata, nie ma chyba większych szans na partnerstwo, ale współistnienie jest konieczne! Ważne globalne megatrendy rozwojowe, takie jak: globalizacja, urbanizacja, procesy migracyjne, przemiany demograficzne, rozwój technik informatycznych i struktur sieciowych, nie dadzą się powstrzymać. Transformacja strukturalna wymusza transformację rolnictwa i wsi, a także zmienia dotychczasowe relacje miasto – wieś. W takim kontekście zwiększa się znaczenie aspektów lokalnych i przemian jakościowych w systemach żywnościowych.

Porównania

Prof. Aldona Skarżyńska przedstawiła wyniki badań dotyczące produkcji polowej w gospodarstwach o różnej wielkości ekonomicznej i różnej powierzchni (wyróżniono 6 grup od najmniejszych do największych). W 2015 roku najlepsze wyniki uzyskały gospodarstwa o powierzchni UR od 32 do 63 ha (od 25.000 do 100.000 euro wg. klasy wielkości ekonomicznej SO). Wynik finansowy w przeliczeniu na 1 ha w gospodarstwach 3 grupy o powierzchni 32 ha wyniósł 161 euro bez dopłat bezpośrednich, a z dopłatami 380 euro. W grupie 4 o powierzchni 63 ha odpowiednio 193 i 439 euro. Natomiast w grupie największych gospodarstw o powierzchni ponad 900 ha odnotowano straty – bez dopłat 184 euro/ha, a z dopłatami 9 euro/ha.

Przedstawiona na konferencji obszerna analiza tych relacji ekonomicznych prowadzi do kilku istotnych konkluzji. Pod względem efektywności produkcji wyróżniają się gospodarstwa średnie. Osiągają one dochody, nawet bez dopłat, najwyższe w przeliczeniu na 1 ha. Dopłaty bezpośrednie podwyższają ich dochody; w 2015 roku odpowiednio o 63,4 proc. (grupa III) i 57,1 proc. (grupa IV). Natomiast w gospodarstwach najsilniejszych ekonomicznie, największych powierzchniowo (grupa VI), odnotowano w produkcji polowej najsłabsze wyniki. Koszty ogółem przewyższały wartość wytworzonej produkcji. W rezultacie dochód bez dopłat miał wartość ujemną. W 2015 roku dopłaty bezpośrednie pokryły tę stratę w 95 proc. Autorka badań twierdzi, że bez tego wsparcia ich funkcjonowanie byłoby niemożliwe. Największym zagrożeniem dla tej grupy gospodarstw, najsilniejszych ekonomicznie, może być ograniczenie lub brak dzierżaw oraz mniejsze dopłaty.

Małe gospodarstwa rolne są podstawą europejskiego modelu rolnictwa. Niezależnie od występujących procesów koncentracji ziemi (wzrost przeciętnej wielkości gospodarstw i spadek ich ogólnej liczby) nadal w strukturze agrarnej będzie ich najwięcej, zwłaszcza w nowych krajach Wspólnoty. Na konferencji dr Bożena Karwat-Woźniak i dr Paweł Chmieliński przedstawili sytuację polskich, małych gospodarstw rolnych (jako kryterium wyróżniające przyjęto obszar do 5 ha UR i wielkość ekonomiczną produkcji do 4000 euro). Autorzy badań scharakteryzowali ich zasadnicze funkcje i znaczenie dla obszarów wiejskich.

Rola małych gospodarstw wykracza daleko poza utrzymanie rodziny i zapewnienie jej samowystarczalności w dostarczaniu głównych produktów konsumpcyjnych. Odgrywają one także ważną rolę w regionalnym rozwoju gospodarczym i funkcjonowaniu społeczności wiejskich. Mają do spełnienia również ważną rolę w ochronie walorów krajobrazu i środowiska naturalnego. Ich istotną, rosnącą w ostatnich latach, funkcją jest produkcja tradycyjnej żywności, często lepszej jakości przeznaczonej do sprzedaży na lokalnych rynkach. Są także miejscem działalności gospodarczej dla osób, które nie mogą znaleźć zatrudnienia poza gospodarstwem rolnym, zwłaszcza dla kobiet i osób starszych. Stwarzają również szanse wykorzystania tzw. marginalnej siły roboczej. Jest to istotny aspekt społeczny i psychologiczny dla mieszkańców wsi. Jednocześnie jest to możliwość rozwoju pozarolniczej działalności gospodarczej. Należy zauważyć, że bardzo wielu mieszkańców wsi podejmuje prace w pobliskich małych lub większych miastach nie zmieniając miejsca zamieszkania. Praca taka jest ważnym uzupełnieniem (a nawet podstawą) dochodów rodzin wiejskich.

Tendencje światowe

Zmiany strukturalne w światowym rolnictwie następują w coraz szybszym tempie. Jest to rezultat globalizacji, coraz ściślejszych powiązań niektórych gałęzi produkcji z rynkiem światowym. Dotyczy to przede wszystkim produktów tzw. masowych, które są przedmiotem międzynarodowego handlu, a zatem także podlegają wahaniom cen. Dr Danuta Zawadzka przedstawiła na konferencji sytuację w światowym chowie trzody chlewnej. Jak wiadomo, produkcja ta prowadzona jest w tzw. gospodarstwach przemysłowych i konwencjonalnych. Charakterystycznym przykładem tej pierwszej grupy są Stany Zjednoczone A. P. W dużych fermach tzw. przemysłowych w 2012 roku około 60 proc. świń utrzymywane było w stadach których wielkość przekraczała 50 tys. sztuk. Korzyścią z tego typu organizacji są przede wszystkim niższe koszty produkcji (w USA w 2012 roku w przeliczeniu na 1kg wagi poubojowej wynosiły 1,33 euro, natomiast w roku 2017 już tylko 0,98 euro – w UE natomiast proporcjonalnie 1,84 i1,55 euro). Krytykowany jest jednak niekorzystny wpływ dużych ferm na środowisko naturalne i społeczne. Bardziej zróżnicowana jest organizacja produkcji świń w UE. W 2016 roku około 75 proc. pogłowia było w stadach większych niż 1000 sztuk. W Polsce odsetek pogłowia w dużych fermach był relatywnie mały i wynosił 38 procent. Jest to wynik koncentracji produkcji w większych fermach w okresie 2005 – 2016. Zdaniem autorki opracowania, wpływały na to światowe i europejskie trendy oraz ceny kształtujące opłacalność tej produkcji. Wpływ na koncentrację ma także epidemia ASF powodująca rezygnację z tej produkcji w małych gospodarstwach.

Największymi, światowymi producentami trzody chlewnej są Chiny, USA i UE-28, W eksporcie natomiast dominują USA, UE-28 i Kanada. Wysoką pozycję w produkcji i eksporcie Unia Europejska zawdzięcza m. in. rosnącej produkcji w dużych fermach. Najwięcej tego typu gospodarstw (powyżej 5000 sztuk) jest w Danii (24%), Niemczech (2,1%), a w Polsce zaledwie 0,1%. U nas, największa cześć produkcji znajduje się w fermach posiadających do 1000 sztuk świń. Otwarte jest pytanie, czy w naszym kraju są warunki organizacyjne i środowiskowe do wzrostu liczby dużych ferm? W UE-28 Polska zajmuje czwarte miejsce w ilości produkowanej wieprzowiny.

Zespół autorów – prof. Jacek Kulawik, dr Barbara Wieliczko i dr Michał Soliwoda przedstawił na konferencji nową koncepcję UE dotyczącą gospodarki o cyklu zamkniętym (GOZ) i możliwości jej wykorzystywania w gospodarce żywnościowej. Gospodarka obiegu zamkniętego (gospodarka cyrkularna), to światowy trend, który w ostatnim okresie coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Koncepcja ta polega na racjonalnym i efektywnym wykorzystaniu zasobów i minimalizowaniu negatywnego wpływu wytwarzanych produktów na środowisko, efektywność gospodarki i problemy społeczne.

Koncepcja GOZ formalnie ma stanowić nadbudowę dla WPR i praktykowanego w niej zrównoważenia, coraz bardziej schematycznego i skostniałego. Ta idea zakłada, że GOZ może być ożywczym impulsem do nadania unijnej polityce rolnej nowej treści i dynamiki. Podstawą doskonalenia zrównoważenia, poprawy efektywności i konkurencyjności unijnego rolnictwa i całego sektora żywnościowego powinny być w pierwszym rzędzie szeroko rozumiane innowacyjność i kreatywność. Hipoteza Portera pokazuje, że dzięki temu aspekty środowiskowe nie muszą być realizowane wyłącznie za pomocą subsydiów.

Nowy model WPR

Unia Europejska przygotowuje się do nowego budżetu, który będzie obowiązywał po roku 2020. Komisja Europejska proponuje głębokie zmiany i wprowadzenie w życie nowego modelu wspólnej polityki rolnej. Ma ona realizować 9 podstawowych celów: trzy środowiskowe, trzy społeczne i trzy gospodarcze – jak stwierdził komisarz ds. rolnictwa Phil Hogan. Ten nowy model ma zapewnić mniejszą biurokrację i większą elastyczność w podejmowaniu decyzji na szczeblu państw członkowskich. Kwestią, która wzbudza najwięcej emocji jest wielkość przyszłego budżetu. Prawdopodobnie w części przeznaczonej na WPR będzie on mniejszy o 5 proc., choć nie jest to jeszcze ostatecznie przesądzone. Kolejną kwestią jest podział środków budżetowych. Obecnie 80 proc. pomocy trafia do 20 proc. rolników. Przewiduje się, że w nowej WPR będą zmienione priorytety wsparcia gospodarstw, np. szczególną opieką mają być otoczone gospodarstwa prowadzone przez młodych rolników (w wieku do 35 roku). Jest ich w całej UE zaledwie 6,5 proc., natomiast ponad połowa gospodarstw prowadzona jest przez osoby w wieku powyżej 55 lat. Jednym z celów prac nad nowym budżetem jest przekazanie części dotychczasowych kompetencji unijnych krajom członkowskim oraz podniesienie rangi zawodu rolnika w łańcuchu żywnościowym.

O przyszłej WPR, na konferencji IERiGŻ mówił także dr Czesław Siekierski – przewodniczący komisji rolnictwa i rozwoju wsi PE. W nowej 5-letniej kadencji, wspólna polityka rolna będzie kontynuowana. Przewiduje się jednak, że zmienią się zasady jej realizacji, w tym proporcje podziału budżetu na I i II filar. Głównym założeniem jest maksymalne wykorzystanie potencjału rolnictwa europejskiego, w tym uwzględnienie zróżnicowania poszczególnych krajów i dostosowanie do niego instrumentów WPR. Na tym tle wysuwany był zarzut, że może to doprowadzić „do 27 lokalnych polityk rolnych i ich nacjonalizacji” – po ewentualnym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Zarzut ten jest jednak odrzucany: taka polityka sprzyjać będzie elastyczności funkcjonowania bez podważania jej zasad.

Główne problemy WPR to: przemiany strukturalne w rolnictwie, odpowiedź na wyzwanie jakie stwarza zmieniający się klimat, a w rolnictwie coraz częściej pojawiające się susze, powodzie i inne tego typu zjawiska. Budżet unijny będzie wsparciem dla budżetów krajowych – zakłada się większą niż dotychczas synchronizację celów WPR z budżetami państw członkowskich. Tym bardziej, że nominalnie środki w przyszłym budżecie będą niższe. Nadal nie ma rozstrzygnięcia kwestii wysokości dopłat bezpośrednich i ewentualnego ich ograniczania dla dużych gospodarstw.

Rozwój obszarów wiejskich WPR będzie wspierany środkami polityki spójności. W sumie, już w niedalekiej przyszłości, zmienią się warunki funkcjonowanie rolnictwa Dotyczy to decyzji sprzyjających zmniejszeniu zagrożeń dla klimatu, handlu zagranicznego, pojawiania się dużych producentów i eksporterów (np. zbóż z Rosji i z Ukrainy), a także wprowadzania nowych technologii produkcji sprzyjających obniżce kosztów i poprawie wydajności produkcji. Sytuacja na rynku światowym jest – jak stwierdził Czesław Siekierski- poważnym wyzwaniem dla europejskiego, w tym również polskiego rolnictwa.

Nie ulega wątpliwości, że światowa gospodarka, a w niej rolnictwo, przetwórstwo żywności i handel, nie będą takie jak dotychczas. Nie wiemy jednak w jakim tempie następować będą te zmiany, ale z pewnością nie można „iść na skróty” – uważa prof. A. Kowalski. Obowiązkiem naukowców jest trafne odczytywanie tych tendencji i formułowanie czytelnych prognoz. Minione lata przyniosły poprawę w wyżywieniu mieszkańców krajów Trzeciego Świata, ale głębokie różnice nadal się utrzymują, co upoważnia do poddania w wątpliwość tezy, że „przypływ podnosi wszystkie łodzie”.

W krajach o rozwiniętym rolnictwie nic nie zatrzyma procesu koncentracji produkcji, z czego wynika, że małe gospodarstwa będą nadal skazane na wspieranie środkami publicznymi. Jednym z trudniejszych wyzwań będzie równocześnie z rozwojem intensywnej produkcji ochrona środowiska naturalnego. Dotyczy to np. nawożenia mineralnego, które może być zastępowane precyzyjnym dawkowaniem, ale wymaga to znacznych nakładów inwestycyjnych, na które nie stać małych, tradycyjnie prowadzonych gospodarstw. Wszystko to musi być przedmiotem nowatorskich badań i ich zastosowań, ale realizacja wizji nowoczesnego rolnictwa wymaga dłuższej perspektywy czasowej, nawet 20 – 30 lat.

Marcin Makowiecki

Lech Parzuchowski

Polub nas i obserwuj

Tu też jest miejsce na twoją reklamę

Porozum się z redakcją!